piątek, 17 kwietnia 2020

Co to za ściema

Bajsza
Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe. Hi, hi Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie za zgodą autora
„non omnis moriar”- Horacy
~~~~~~~~~~~~~~
16 - 17 kwietnia 2020 r
  
 Nie cierpię polityków i ich niecnych gierek. 
Zawsze trzymałam się od nich z daleka.
„W czasie wypraw spotkaliśmy 15-letnią dziewczynkę z Tajlandii, którą alfonsi zmusili do zjedzenia psich odchodów, by zniszczyć jej poczucie własnej wartości.
Zgnębione i przerażone dziecko nie ma już nadziei na ucieczkę, więc często nie trzeba już używać siły, by je kontrolować.
Taka dziewczynka może uśmiechać się do przechodniów i próbować wciągnąć ich do burdelu”.
Źródło: Marcelo Wesfreid, Raj utraconych zmysłów, „L’Express”, tłum. „Forum”, 16 sierpnia 2010

Zastanówcie się może znajdziecie analogię z obecną sytuacją w naszym kraju. Oglądajcie to koniecznie na jak największym ekranie.
 Przyjrzyjcie się uważnie naszym politykom patrzcie na ich usta i dźwięki, które w tej wypowiedzi słyszycie
Pod konferencją prasową Premiera i Ministra Zdrowia  16. 04. 2020 r. napisałam komentarz
„Co to za ściema jest - popatrzcie na usta obu odpowiadających oni mówią coś zupełnie innego. Głos jest podłożony pod inny obraz, czyli cała KONFERENCJA JEST ZMONTOWANA.
Oni robią nas w BAMBUKO".
Zainspirował mnie Krzysztof Jackowski, gdy powiedział, „że patrzy na oczy ministra zdrowia w czasie jego wypowiedzi”. Chciałam zobaczyć zgodność wypowiadanych słów naszych przywódców z niewerbalnymi gestami i wzrokiem.
Zwróciłam uwagę też na usta i okazuje się, że te wypowiedzi są montowane, co innego pokazuje obraz a co innego przekazuje głos.
Znam się na tym przez wiele lat zajmowałam się montażem filmów.
KOCHANI JESTEŚMY OSZUKIWANI W WYRAFINOWANY SPOSÓB.
Czemu to ma służyć, niech Wam odpowie wasz zdrowy rozsądek, jeśli jeszcze Wam dawkowanym codziennie strachem nie zabili go w Was. 

A kilka dni wcześniej/widać, że przed zamknięciem fryzjerów/ Minister mówił tak;

wtorek, 14 kwietnia 2020

Życzenia Świąteczne w dobie koronawirusa

Bajsza
Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe. Hi, hi Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie za zgodą autora
„non omnis moriar”- Horacy
~~~~~~~~~~~~~~
12 - 13 kwietnia 2020 r
  
Jak zwykle w Święta, gdy spędzam je sama a mam za sobą już 41 Świąt w samotności po prostu przesypiam je.
Chodzi o to, by się nie stresować, nie słuchać tych wszystkich życzeń w TV, żeby spędzać je w gronie rodzinnym i jak Bóg przykazał.
Zwykle ten czas świąteczny mnie stresuje.
Śpiąc chronię się, przed depresją, która i tak mnie czasami dopada, bo życie samemu nie jest psychicznie budujące.
Sen zaś pozwala mi odizolować się od tego wszystkiego, co w tym czasie się dzieje.
Może to jest niezrozumiałe dla innych, ale mnie jest łatwiej przetrwać ten okres.
Dostaję od „ŻYCZLIWYCH” znajomych też takie życzenia Świąteczne;

„to zycze CI PIEKNEGO SNU, SNU W KTORYM NIE BEDZIESZ JUZ SIE BUDZILA...”
Fakt, że trochę jest niegramatycznie napisane, ale nie wymagam od wszystkich, by znali podstawy języka polskiego, wiadomo każdy na lekcjach polskiego miał poważniejsze zajęcia a i skleroza częściowo nasze umiejętności niweluje, myślę, że odrobina empatii, czy taktu w składaniu życzeń świątecznych szczególnie osobom samotnym przydałaby się jednak.
„Super dzięki za życzenie, dla Ciebie mogę zasnąć/umrzeć/ na zawsze”.
  
Chciałam jednak podziękować, za serdeczne rozmowy z moimi innymi znajomymi a także z byłymi uczniami.
Tu wiele radości sprawiła mi rozmowa z Pawłem, Piotrem, Krzychem, Olą, Julitą, Kasią i Magdą.
Jest to niezwykle sympatyczne, jak po tylu latach nasi uczniowie potrafią ciągle sympatycznie z nami rozmawiać, dzielić się swoimi radościami i smutkami, radośnie wspominać dawne czasy.
  
Tak, że jak widać są to zwykli – niezwykli ludzie, którzy mają czas w Święta, by serdecznie z nami porozmawiać i uśmiechnąć się do nas, choć tylko wirtualnie.
  
Miałam ambitne plany ugotować barszcz biały, ale okazało się, że lenistwo wygrało z moimi ambicjami i w sumie Święta przepękałam prawie całe na kanapkach z kiełbaską z dziczyzny.
Przygrzałam na 1 obiad gotowe panierowane polędwiczki z kurczaka – same bez żadnych dodatków.
Zjadłam 1 jabłuszko, jednego pomidora i 1 mandarynkę.
To całe moje świąteczne menu.
Skromnie prawda?
Jeszcze jedno jajko zjadłam żeby  tradycji stało się zadość.
O matko słodka, Adrian Klarenbach doprowadza mnie do szału, nie cierpię takich agresywnych, pozbawionych kompletnie zasad kultury prezenterów.
Gdyby to ode mnie zależało, wyrzuciłabym go z mediów na zbity pysk.
Przez niego popadam w depresję jak oglądam czasami TVP info


niedziela, 12 kwietnia 2020

Kiełbaska na Wielkanocne smutki.

Bajsza
Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe. Hi, hi Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie za zgodą autora
„non omnis moriar”- Horacy
~~~~~~~~~~~~~~
8 kwietnia 2020 r
     
Wczoraj, zatem zrobiłam zakupy, bo pomyślałam sobie, że lepiej teraz niż za 2 tygodnie.
Postanowiłam kupić wszystko, co może mi być potrzebne przez kolejny miesiąc.
Miałam tylko 1 jabłko i pół marchewki.
Żadnych warzyw czy owoców.
 
Zatem pojechałam i kupiłam zapasy na miesiąc;
6 kg ziemniaków,
2 kg zielonych jabłuszek, bo tylko takie jadam,
1½ kg bananów,
1 kg mandarynek,
1 kg pomidorów
2 paczki brązowych pieczarek
1 paczka świeżego groszku zielonego
1 kg kiwi,
1 kapustę czerwoną
1 brokuł
1 kg marchwi
1kg pomidorków koktajlowych czerwonych i żółtych
6 paczek tortilli, bo ona świetnie zastępuje chleb,
3 paczki cienkich podkładów pod pizzę
2 ciasta francuskie,
2 chleby fitness,
5 paczek panierowanych polędwiczek z kurczaka
3 opakowania białej kiełbaski z szynki/jedno do zamrożenia/
½ kg ogonówki, zamiast szynki na święta
1 kg paczki orzechów nerkowca, niestety brazylijskich nie było.
10 opakowań galaretki bez cukru
1 opakowanie kucharka
1 opakowanie mega paka ręczników papierowych
Wszystko ok 35 kilogramów.
Jakbyś nie wiedział, przypchałam to wszystko na rowerze, bo jechać z tymi zakupami się nie odważyłam.
Za to dzisiaj dopiero doszłam po tej wyprawie do siebie i spałam prawie do 15 ej.
Okazuje się, że muszę jeszcze jechać po śmietanę, masło, jajka, baterie 2 x 4 R6, bo ciśnieniomierz mi padł.
10 kwietnia 2020 r
 
Pojechałam po resztę zakupów, kupiłam jeszcze kiełbaskę z dzika. 
Wow!!!, jaka pychotka, w tym sklepie obok mają rewelacyjne wyroby z dziczyzny i chlebek też kupiłam.
❤ 
Martwię się o moje dziecko u nich ponoć są większe problemy z zakupami.
Nie wiem czy to prawda, ale w TV mówili, że ludzie w Mediolanie stali kilka godzin w kolejkach, żeby zrobić zakupy.
Przypomniał mi się czas ze stanu wojennego czy tuż przed nim, gdzie też stałam całą noc w kolejce do rzeźnika, żeby kupić jakieś mięso.
Najlepszy zaś numer był, gdy do sąsiadki przyjechała rodzina z USA to już było po stanie wojennym, gdy mięso było na kartki.
Ona/sąsiadka/ wyjechała i jej goście przez 2 dni mieli być u nas.
Nie miałam w domu jedzenia, żeby ich ugościć. 
Poszłam do maleńkiego sklepu na Warszawskiej.
Na kartkach nie miałam już mięsa a w sklepie były gołe haki.
Mówię znajomej sprzedawczyni, jaką mam sytuację. Ona na to, że ma/lewą polędwicę wołową od cyganów – mieszkam obok romskiej dzielnicy/.
Biorę oczywiście całą. 
Zniknęła pod ladą z moją torbą na zakupy.
Zapakowała tam mięso a ja zapłaciłam ekstra cenę za lewe mięso.
❤ 
Wracam do domu dumna i blada w kuchni przy moich gościach i małżonku wyjmuję polędwicę zapakowaną w Expres Ilustrowany i dumna kładę na stole.
Takiej polędwicy całej ze 2 kg świeżutkiego mięsa nie widzieliśmy ze 4 lata.
Teściu czasem robił przetwory mięsne znał się na masarce, wiec mięsko w domu u nich czasami się widywało w takich ilościach.
Wyprostowałam się i czekam na oklaski a tu Jon z obrzydzeniem rozchyla opakowanie i mówi.
„Musisz zmienić rzeźnika, ten Cię nie szanuje, jak on mógł zapakować takie piękne mięso w gazetę”. Myślałam, że tam padnę on nie miał pojęcia o naszych realiach.
W sklepach mięsnych nie tylko nie było mięsa, ale i nie było papieru do pakowana, bo w sumie nie był potrzebny.
Skoro tamte czasy przeżyliśmy, to i mam nadzieję moje dziecko z głodu teraz też nie umrze.

sobota, 11 kwietnia 2020

Z koronawirusem za pan brat

Bajsza
Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe. Hi, hi Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie za zgodą autora
„non omnis moriar”- Horacy
~~~~~~~~~~~~~~
4 kwietnia 2020 r
     
Zastanawiam się, czy to jest możliwe, że już nigdy, nie będziemy mogli cieszyć się przyrodą, naturą, że odebrano nam swobodę korzystania z tego, co dotąd ofiarował nam świat.
Oni się kłócą o to, kto ma rządzić, a to przecież nie ma znaczenia, jeśli całe lata możemy spędzić siedząc wyłącznie w domach.
Wszystko wobec tego traci sens. 
W głowie narasta tylko ten obraz natury.
    ❤     
Może nie robić zakupów, może wypłacić pieniądze i składać do skarpety i może, jeśli to będzie w ogóle możliwe kiedykolwiek, popłynąć stadkiem dookoła świata a później niech się dzieje, co chce.
5 kwietnia 2020 r
     
Zaczynam popadać w depresją, tracę radość życia. Moje drzewka szczęścia przywiezione z Monzy od Agi jakoś słabo rosną.
Robi się smutno i choć mam kawałek ogródka, mogę w każdej chwili do niego wyjść i tak mi smutno.
Może pójdę zobaczyć jak kwitną fiołki.
Ogródek, mimo, że kompletnie dziki jest uroczy, odnajduję w nim stare nasadzenia, np.; truskawki, jeżyny, maliny.
 6 kwietnia 2020 r
     
Nie wiem czy pamiętasz, ale były takie czasy, gdy w weekendy wyjeżdżaliśmy nad jeziora, gdzie w hotelu przy schodach siedziała cudna rusałka a w barze obok hotelu były najpyszniejsze ryby na świecie.
Nie wiem czy pamiętasz….?
Wtedy jeszcze myślałam, że będziemy razem i będziemy się wspierali.
Ty lubiłeś tylko te wyjazdy, które były swojego rodzaju rozrywką dla Ciebie takim resetem po tygodniu pracy. 
Twierdziłeś, że nikogo nie potrzebujesz na stałe, bo masz rodzinę, dzieci i wnuki i nikt inny nie będzie Ci nigdy potrzebny.
Oni się Tobą zajmą jak już będziesz stary.
Pamiętasz….?
Mówiłeś mi mam rodzinę, nikogo nie muszę kochać.
Słuchałam tego i było mi przykro, bo dla mnie w relacjach międzyludzkich zawsze było ważne, by oprócz radości umieć dzielić również smutki.
Czy sądziłeś, że przyjdzie taki dzień, że ani Twoje dzieci ani wnuczki, nie będą czuły potrzeby nawet zadzwonić do Ciebie, żeby tak zwyczajnie pogadać?
Przecież starałeś się, byłeś z nimi w każde święta, na wszystkie ich urodziny, imieniny.
Pamiętałeś o nich i nic ważniejszego w tym czasie nie było a teraz jest taki czas, gdy wracasz, do pustego mieszkania i nie możesz liczyć nawet na telefon od nich.
Z troski o Ciebie nie kontaktują się, żeby Cię nie zarazić, he, he, trzeba to uszanować.
Ja nigdy na nic nie liczyłam, wiedziałam, że jak nie spotkam kogoś, kogo polubię, będę kolejne święta spędzała samotnie tak jest od 21 lat.
Dla mnie w tej chwili święta to jest pryszcz, niestety gorzej znoszę, chwile, gdy coś mi się przytrafi i nie mam nikogo, kto by mnie pocieszył.
Źle zdecydowanie znoszę samotne jedzenie, nie chce mi się gotować, choć dawniej cieszyło mnie robienie pięknych potraw.
Teraz mogę jeść na okrągło ziemniaki z białą kiełbaską wrzuconą do ziemniaków przed końcem gotowania.
Zero warzyw, nawet owoce jadam niezbyt chętnie.
Kompletna degrengolada dla mnie estetki, takie czasy nastały.
7 kwietnia 2020 r
     
To może być bardzo destruktywne, gdy się okaże, że nie można nigdzie wyjechać, że w nieskończoność jesteśmy uwięzieni we własnych mieszkaniach. 
Świadomość, że w końcu za którymś razem sami złapiemy przywleczonego skądś wirusa, na jabłkach czy pomidorach to jest porażające.
   ❤       
Kombinowałam, żeby ktoś mi zrobił zakupy – tym bardziej, że mój ex jest mocno przeziębiony, kto wie, co to jest.
Liczyć już na niego nie mogę.
Jemu ewentualnie trzeba będzie pomóc.
Na razie twierdzi, że nic mu nie trzeba oprócz ew. makowca, ale sam po niego pojedzie.
Myślałam o harcerzach, zapisałam się na pomoc w Biedronce. 10 zł straciłam z konta dzwoniąc pod podany numer Biedronki.
Przysłali mi nawet smsa na mój koszt i podali mi numer niby do ewentualnego zrealizowania zakupów z jakąś pomocą, ale napisali, że mam się z nimi skontaktować, nie podali jednak numeru.
Wcześniej dzwoniłam do centrali Biedronki za te 10 zł w Warszawie czy gdzieś tam. 
Pisałam też do Prezydenta Pabianic – otrzymałam taką odpowiedź; „Dzień dobry, odpowiadając na Pani e-maila z dnia 27 marca 2020 r., skierowanego do Prezydenta Miasta Pabianic, w sprawie zorganizowania pomocy dla osób starszych uprzejmie informuję, że na terenie Pabianic taką pomoc świadczą już:
- grupa wolontarystyczna "Agrafka" - kontakt  tel. 691 807 789 od poniedziałku do soboty w godz. 8:00-20:00,
- Związek Harcerstwa Polskiego - kontakt  tel. 501 899 351 od poniedziałku do piątku w godz. 8:00-16:00.
Bieżące informacje na ten temat zamieszczane są na stronie Miejskiego Centrum Pomocy Społecznej: www.mcps.pabianice.pl oraz bezpośrednio pod adresem: www.seniorpabianice.eu.
Według naszych ustaleń Seniorzy mają również możliwość skorzystania z oferty sieci Biedronka, która realizuje Program pomocy dla osób 65plus. Szczegółowe informacje można uzyskać na stronie internetowej: www.biedronka.pl lub pod nr tel. 22 205 33 00.
Informuję również, że z uwagi na fakt, iż stan epidemii może być trudnym przeżyciem, wywołującym stres czy stany depresyjno-lękowe, Miejskie Centrum Pomocy Społecznej uruchomiło nieodpłatne wsparcie psychologiczne szczególnie dla  osób chorych, samotnych, seniorów, osób objętych kwarantanną, a także dla wszystkich, którzy źle znoszą sytuację odosobnienia, boją się o swoją przyszłość czy też czują się teraz opuszczeni i smutni.
Każdy, kto potrzebuje porozmawiać i uzyskać pomoc specjalisty może zadzwonić pod numer telefonu: 576 045 664 w godz. 9:00 – 17:00.
Dla osób potrzebujących, w związku z rozprzestrzenianiem się choroby zakaźnej COVID 19, została uruchomiona infolinia w godzinach 7:30 – 19:00 pod numerem telefonu 605 400 626.

Łącząc wyrazy szacunku i życzenia dobrego zdrowia,”
Jakby ktoś nie wiedział jak ma sobie pomóc.
Doszłam jednak do wniosku, że muszę sama sobie radzić. 
Nikt mi nie kupi takich rzeczy jak sama wybiorę. 
Kupią byle, co i będę musiała wyrzucić, bo po tygodniu wszystko się popsuje. cdn.

piątek, 3 kwietnia 2020

Zupka w zarazie

Bajsza
Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe. Hi, hi Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie za zgodą autora
„non omnis moriar”- Horacy
~~~~~~~~~~~~~~
31 marca 2020 r
 W sumie to chyba cały czas jestem lekko przeziębiona.
W każdym razie rano zawsze kicham i mam katar.
Na szczęście nie mam kaszlu.
Wczoraj rozmawiałam ze znajomym i on mi uświadomił, że nie ma kontaktu z dziećmi, wnukami a święta się zbliżają i będą samotne powiedział z nostalgią.
Pomyślałam sobie, że wśród wielu minusów tej izolacji ludzi od siebie, jest plus przynajmniej dla mnie.
Będzie mi raźniej, bo ja od lat spędzam święta samotnie.
Kilka razy byłam w jeden dzień świąt u koleżanki, niestety ona już 2 rok nie żyje.
Teraz nie mam nikogo, z kim mogłabym w innej sytuacji być w święta.
Może jestem dziwna, ale święta to był zawsze dla mnie czas rodzinny i wtrynianie się do cudzego życia, było nie na miejscu.
To tak jakby wyciągać rękę po jałmużnę, albo żebrać pod płotem.
Popłaciłam rachunki, miałam 1 szego jechać po zakupy, ale przypomniało mi się, że to prima aprilis.
Jestem przesądna.
Kiedyś nie zwracałam na to uwagi, ale teraz jakoś mam opory.
2.04.2020
Ta noc z 2 na 3 była koszmarna, obudziłam się za 15 czwarta i miałam iść do łazienki, ale od czasu ostatniego wypadku, opuszczam nogi na dół i czekam kilkanaście sekund, żeby się dobrze obudzić.
Jak tylko wstałam poczułam ogromne zawroty głowy i pot – zaczęłam się makabrycznie pocić?
Pomyślałam, że może capnął mnie wirus jak nie ten to inny jednak wolno podreptałam do łazienki.
W łazience jeszcze bardziej pociłam się, poszłam do kuchni i z ciasta, które zrobiłam wieczorem upiekłam gofra.
Cały czas, gdy się piekł stałam oparta o blat kuchenny pocąc się makabrycznie.
Nie wiem, czemu nie pomyślałam, żeby zmierzyć cukier zjadłam gofra, bo czułam, że powinnam go zjeść i wróciłam do sypialni.
Zmierzyłam cukier i okazało się, że mam 60 mg/dl, po tym gofrze. Ciekawe ile miałam jak się obudziłam. Zjadłam drugiego i wolno zaczął mi się podnosić do 120 mg/dl
Tak mi się spać chciało, że zasypiałam na siedząco przez godzinę w końcu poszłam spać. Spałam do 12.00. 
Doszłam jednak do wniosku, że muszę się ruszać i nie mogę się stresować.
Zatem obiecałam sobie, że kończę wszystkie stresujące rozmowy i będę biegała/truchtała/ po fotograficznym atelier.
Po skosie mogę tam zrobić osiem sporych kroków, więc jest ok.
Biegałam 5 minut.
Następnym razem będę biegała 5 i pół minuty. To jest jakaś alternatywa, żeby nie stracić sprawności.
3.04.2020
Aga zadzwoniła jakby czuła, że coś nieciekawego się ze mną dzieje.
Opowiedziałam jej o tej koszmarnej nocy zaznaczając, że już wszystko już jest ok.
Do dzisiaj jeszcze nie wybrałam się do sklepu.
Ciągle coś mi wypada, później zaś tracę ochotę, może i dobrze, bo wtedy zakupów starczy mi do świąt i na święta.
Dzisiaj skromniutki obiadek zupka na 1 małej białej kiełbasce z ziemniaczkami. 
❤ 
Przypomniał mi się Krzychu Aniu. 
Napisał, ten wiersz, bo oglądał to moje zdjęcie i ono go zainspirowało. 
Ciekawe czy pamięta tamten czas.
Perełki
Przepiękne perełki,
to praca przyrody,
z pajęczej niteczki,
i kropelek wody .
Za to talent wielki,
w fotografa oku,
pięknie je uchwycił,
dodając uroku .
Tych przepięknych pereł
tu fragmencik mały
w mojej galeryji,
widać wieniec cały......

                                       jk.  24.09.2008

Archiwum bloga