czwartek, 23 maja 2013

Garnkowe przepychanki.

Bajka
Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń i miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe!!! Hi, hi
Ściąganie, pobieranie udostępnianie zdjęć i treści – możliwe jest tylko za moją/autora/ pisemną zgodą.
„Balansować na linie wysoko ponad spojrzeniem Twych oczu”
˜”*°°*”˜
Jest taka galeria powiedzmy fotograficzna. Gdzie pstrykacze nałogowi wrzucają swoje „foty”, – co nie specjalnie mają loty.
Tu adres dla ciekawskich;  http://www.garnek.pl/
˜”*°°*”˜
Kiedyś myślałam, że może warto, by było dodać tam trochę swoich zdjęć, bo ludziska obserwują i uczą się mimowolnie.
Wrzuciłam około 1200 fotografii i trzeba przyznać, że wielu ludzi wchodziło na nie komentowało i jak sądzę mimowolnie uczyło się. Fotografuję od 10 roku życia - czyli niemal pół wieku. Uczyłam i uczę się do dzisiaj od najlepszych. Zaliczyłam sporo kursów foto i graficznych. I ja znajdowałam w „Garnku” czasami zdjęcie, które mnie inspirowało, a czasami nawet uczyło czegoś, bo mądry człowiek może uczyć się nawet od kloszarda, jak umie patrzeć nie przez stereotypy, ale przez własną wrażliwość i kreatywność.
Niestety szczególnie wśród administratorów tego typu galerii panuje opinia, że admin jest Bogiem i on MOŻE wszystko.
Co zatem robią admini Garnka blokują moje zdjęcia, by nie mogły pokazywać się na głównej stronie, co powoduje, że tylko garstka znających mnie przychodzi je oglądać.
Dlaczego to robią?
Pewnie z zawiści, bo oni nie potrafią robić takich zdjęć, więc trzeba „mądrali”, czyli mnie przywalić, niech sobie mądrala jedna nie myśli, że zjadła wszystkie rozumy.
Usunęłam z Garnka 1200 zdjęć, no bo jak admini nie chcą ich oglądać, to zawsze garnkowicze mogą je znaleźć tu; http://bajsza1.digart.pl/digarty/
Czy na moich blogach.
Ubolewam nad małością i nie owijajmy w bawełnę głupotą adminów GARNKA ale cóż – są jacy są i tyle.

A to moja rybka, na burzowy obiadek.

środa, 22 maja 2013

Łakomy kąsek

Bajka
Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń i miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe!!! Hi, hi
Ściąganie, pobieranie udostępnianie zdjęć i treści – możliwe jest tylko za moją/autora/ pisemną zgodą.
„Balansować na linie wysoko ponad spojrzeniem Twych oczu”
˜”*°°*”˜
Chyba za wcześnie pisałam o zaletach ogródka.
Ogródek dał mi dzisiaj makabrycznie w kość a właściwie komary.
Mam tak pocięte nogi, że chcę oszaleć.
Mój organizm bardzo źle reaguje na ukąszenia.
Muszę smarować się spirytusem i robią mi się i tak bąble.
Nie mogę jeździć samochodem, bo jestem jak sądzę na bani.
Jest jakaś plaga komarów a właściwie komarzyc.
Mam słodką krew, więc jestem dla nich łakomym kąskiem.
Byłam w długich spodniach, ale okazuje się, że za cienkie, po rękach mnie nie pogryzły, bo w bluzie z włosami – grubej nie przebiły się.
W sumie nie za długo byłam w ogrodzie – trochę pieliłam w końcu uciekłam do domu, bo nie mogłam się opędzić od komarzyc.
Sądzę, że to może potrwać jeszcze z kilka dni.
Kolega Wojtuś mówił, że w Warszawie też jest ich zatrzęsienie.
˜”*°°*”˜
Miałam dostać dodatkową kasę, bo te dwa miesiące mam tragiczne, niestety nic - a nic jakoś nie chce do mnie spłynąć a ja ten cholerny dekoder kupiłam jakby na zapas, zawsze wierzyłam w to, czym brukują piekło i zawsze wychodziłam na tym jak Zabłocki na mydle.
Teraz wygląda na to, że na leki mi braknie.
Cholera, co to za życie, żeby człowiek musiał cały czas kombinować.
˜”*°°*”˜
Może to kretyństwo, ale oglądałam nekrologi w naszej miejskiej gazecie i zauważyłam, że jak ktoś przeżyje 65 lat to żyje przynajmniej do 80 tki. Wniosek; nauczył się i przyzwyczaił organizm do wyrzeczeń.
Tak kwitnie kiwi.
To nie jest łatwe, ale w sumie jak da się przeżyć w mieszkaniach gdzie średnia temperatura zimą nie przekracza 10 st. C i człowiek nauczy się, przeżyć dzień na kromce chleba podzielonej na 3 i jakichś owocach z ogródka to można i do 90.
To dziwaczek
Ja podejrzewam, że nawet leki nie byłyby potrzebne na cukier w takiej sytuacji.
Trzeba zmienić styl życia.
To nie będzie łatwe, ale da się zrobić – skoro rzuciłam papierosy po 40 latach palenia – to mogę wszystko.
˜”*°°*”˜
Wszędzie mi powłaziły, te komary okazuje się, że nawet na plecach i na piersiach i na pupie mnie pogryzły.
Ciągle nie wiem co to jest ale wygląda smakowicie.
Będę teraz kurowała się przez kilka dni a że w domu bieda piszczy, to może chlebek orkiszowy wieczorkiem upiekę, choć ostatnio leniwa jestem.
Wkrótce zakwitną maki.
Wkurzyłam się bardzo, bo w Garnku, ktoś zablokował moje zdjęcia na wchodzenie na główną stronę przy wstawianiu, widać ktoś zazdrościł mi, bo było sporo wejść na zdjęcia.
Bardzo je lubię.
Ludzie są zawistni nawet takiej małej radości zazdroszczą starszej pani. Jak jest starsza to powinna w moherowym bereciku latać do kościoła i umartwiać się a nie zdjęcia robić i konkurować z młodymi.
Pierwszy irysek.
W ramach protestu usunęłam 1200 zdjęć i będę wstawiała jak będę miała nastrój, ale tamte zdjęcia tylko w moich blogach można zobaczyć albo w Digarcie. Uważam, że Garnek powinien być dumny, że zechciałam do niego wstawiać a nie utrudniać mi.
Pelargonia
No trudno ich strata.
Schabowy w cieście francuskim
Konta nie zlikwiduję, bo później inne młode cipki rejestrują się na moim nicku i udają bajszę wypisując jakieś bzdury – już 2 takie znalazłam, oczywiście nie licząc prostytutek, które sobie upodobały mój nick, ale to mnie akurat śmieszy.
Zrobiłam sobie zdjęcie kamerką i gdyby nie okulary, to wyglądam na nim jakbym żyła w średniowieczu. Coś w tym jest.

niedziela, 19 maja 2013

Szabajkowa sjesta.

Bajka
Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń i miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe!!! Hi, hi
Ściąganie, pobieranie udostępnianie zdjęć i treści – możliwe jest tylko za moją/autora/ pisemną zgodą.
„Balansować na linie wysoko ponad spojrzeniem Twych oczu”
˜”*°°*”˜
Masz babo placek, marzyły mi się MARZENIA i kupiłam dekoder do telewizji cyfrowej – o rany dotąd miałam tylko 7 programów a teraz mam aż 15 i już normalnie zgłupieję całkiem od tych kretyńskich filmów, nic innego nie robię tylko przerzucam kanały – trzeba chyba wyrzucić telewizor przez okno.
Nic mi się nie chce. Nawet porządnego jedzenia nie jadłam, bo mi się nie chciało zrobić.
Podlałam ogródek, mimo, że miała być burza z gradem i okropnymi piorunami.
Już mi jeden ogórek wzszedł – to niesamowite - wszystko w tym ogrodzie rośnie jak we śnie.
Nie mogę się doczekać truskawek i poziomek – będzie ich mnóstwo. Mam nadzieję, że pogoda się nie popsuje. Powinnam zacząć jeździć rowerem, bo stracę kondycję. Może jutro się gdzieś wyrwę.
˜”*°°*”˜
Nic z tego na rower raczej się nie wybiorę, ale powyrywałam trochę chwastów i poparzyłam się pokrzywami, to ponoć dobre na reumatyzm.
Ten dekoder jest genialny podłączyłam do niego mój dysk komputerowy i teraz mogę nagrywać sobie programy nawet jak mnie nie ma.
Tyle, że nie wiem, czy będę miała czas je oglądać.
Szabajek zrobił sobie dziś sjestę w ogrodzie, – jaki on jest kochany.

˜”*°°*”˜
20 maja
Pogoda się totalnie spitoliła, a szkoda, bo teraz powinna być ładna dla truskawek i poziomek jak będzie zimno i deszcz to będą wodniste i niesmaczne.
Tak cudnie zakwitły w tym roku, że pewnie byłby to nadmiar szczęścia, gdyby jeszcze dojrzały wszystkie cudnie. Powinnam jechać po chleb, ale samochodem mi się nie chce, bo na nic więcej nie mam kasy a rowerem jak się może przetrze, bo teraz bym za bardzo zmokła.

Mój ogródek ma tę zaletę, że jak tylko za nim zatęsknię mogę do niego zajrzeć i odkryć kolejne niespodzianki.
Pierwsza margaretka, będzie ich więcej.
Tulipanek, którego cebulkę zasuszyli w sklepie, pani dała mi ją bez pieniędzy.
Wszystkie inne już przekwitły, te zaczynają dopiero kwitnąć. Ich cebulki mają 30 lat i nigdy nie były wykopane z tego miejsca.
Iglaste drzewo w tle to daglezja, niedawno przerosła malinówkę, która ma ok 8 m i dopiero teraz zaczyna się rozwijać. 
Dostałam ją ponad 30 lat temu od koleżanki Iśki gdy byłyśmy w lesie na sadzeniu drzew. Roślinka była maleńka, Iśka już wtedy mi powiedziała, że te drzewa mogą osiągać nawet ponad 100 m wysokości.
Moja rukola dbam o nią, bo chcę, aby się rozrosła.
Poziomki rozłogowe dostałam od brata, 3 rok po posadzeniu – cudnie kwitną.
Kiwi jedno z 2 przebarwia tak liście, jesienią stają się różowe.
Mój lubczyk – magiczne ziele.

piątek, 17 maja 2013

Nie szukam frajera

Bajka
Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń i miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe!!! Hi, hi
Ściąganie, pobieranie udostępnianie zdjęć i treści – możliwe jest tylko za moją/autora/ pisemną zgodą.
„Balansować na linie wysoko ponad spojrzeniem Twych oczu”
˜”*°°*”˜
Ludzie mają różne marzenia, niektórzy nawet nie mają czasu żeby marzyć tak szybko żyją.
Ja kiedyś tak żyłam - szybko, nie miałam czasu za bardzo marzyć, chociaż w antraktach między zmywaniem naczyń a pucowaniem podłogi czasami sobie pozwalałam nieśmiało zamarzyć ociupinę.
Dziś żyję bardzo powolnie, więc mam dużo czasu na marzenia, ale też nie za wiele marzę, bo mam świadomość, że moje marzenia już się i tak nie spełnią.
Pomyślałam sobie, że jestem szczęśliwa, bo mam swój kąt. Nikt mi tu nie wtrynia nosa, nie marudzi i niczego nie narzuca.
Zawsze najbardziej wkurzało mnie, jak inni próbowali mieszać w mojej kaszy.  Chyba od dziecka marzyłam o tym, by nikt mi nie wsadzał nosa w moje życie. Teraz po latach jak myślę o tym, to nie bardzo rozumiem, po co zakładałam rodzinę, bo przecież było oczywiste, że to będzie wymagało nieustannych kompromisów a kompromisy uświadamiały mi, że muszę rezygnować z czegoś dla bardzo niepewnego efektu końcowego.
Oczywiście miewałam marzenia i starałam się w miarę moich możliwości je realizować.
Dziś nie stać mnie na ich realizację a nie bardzo mi się chce kombinować, bo kombinowanie zawsze wiąże się z utratą niezależności.
Najbardziej ze wszystkiego dziś cenię sobie niezależność.
Zawsze tak było tylko, nie zawsze mogłam sobie na nią pozwolić. Wczoraj cały dzień pracowałam w ogrodzie. Zrobiłam sobie muzykę z tabletu i mini wieży i super mi się pracowało. O 19 jak się zebrałam do przyjścia do domu, zauważyłam, że naniosło się trawy do holu, więc wzięłam szczotkę i zaczęłam wymiatać. Mój sąsiad z góry właśnie wchodził i poczęstował mnie taką kąśliwą uwagą. „Już obrobiłaś ogród, że teraz wzięłaś się za omiatanie domu”. Od razu szlag mnie trafił, bo łazi sorry jak smród po gaciach, nic nie robi ani za domem ani przed i jeszcze w złośliwości się bawi. Gdyby nie to, że kocham tę pracę w ogrodzie, uwielbiam efekty, każdego dnia odkrywam nową roślinkę, która właśnie zakwitła, chyba bym mu coś odpaliła.
Dziś byłam w banku, bo nie umiałam wytłumaczyć zawiłości mojego numeru konta i pani z okienka zrobiła to lepiej.
Wpadłam do braciszka, on okropnie połamany był i zastanawiałam się jak to możliwe, bo on jest 10 lat młodszy ode mnie. Ja w jego wieku jeździłam codziennie po 60 km na rowerze a on ledwie łaził.
Kawę mi zrobił jakoś – wypiłam i się zmyłam, bo mi się przypomniało, że jest 17 a 20 przełączają Łódź na cyfrę a ja nie mam jeszcze dekodera. Kupiłam go i jak mi w tym miesiącu jakaś kasa nie wpadnie to ja wpadnę w debet. Znaczy jeszcze nie kupiłam – jutro ma być, bo mieli jakieś barachło a ja chciałam taki jak Janusz sobie kupił, więc już zapłaciłam a odbiór jutro po 12 tej. Wróciłam wykończona i wzięłam się za obiad a tu mój sąsiad wziął się za koszenie ogrodu za domem, mimo, że je kosiłam kilka dni temu, pobiegłam i powiedziałam, że sama skoszę, bo się bałam o mój perukowiec, który dopiero, co cudnie się rozwinął. W zeszłym roku chorował, był chyba przemrożony a do tego musiał przeżyć rozstanie ze sklepową donicą i dopiero w tym roku ma liście i zawiązki kwiatów. Tak jest uformowany przez hodowcę, że ma u dołu sporo takich zakręconych jakby w kulę gałęzi, /dlatego, go kupiłam, bo był taki fikuśny/ - bałam się, że je pokanceruje kosiarką. Bałam się też o resztę kwiatów, więc piorunem zrobiłam obiad
 i poszłam skosić. Myślałam, że padnę na twarz. Jakoś nie padłam za to po tym koszeniu zasnęłam i obudziłam się o 17 podlałam ogród i znów padłam i obudziłam się dopiero teraz.
Kolacyjka spóźniona i skromna.
 ˜”*°°*”˜
O czym marzę. Moje najmniejsze marzenie, to chciałabym kupić sobie taką maleńką szklarnię.
Większe kupić sobie aparat fotograficzny, a jeszcze większe nowszy samochód i pojechać w podróż dookoła świata. Tak, tak pojechałabym bez zastanowienia z Anią, bo we dwójkę raźniej a faceta nie chcę, bo z nimi tylko są kłopoty. Bycie z mężczyzną w moim wieku wiąże się z rezygnacją z wolności a tego dziś nie oddałabym za nic. Wczoraj mi jeden frajer napisał, że jestem zarozumiała – no pewnie. Lepiej być zarozumiałą niż zdesperowaną i zadawać się z byle kim. Jutro będą zdjęcia z ogrodu, bo dzisiaj już nie miałam siły robić.

wtorek, 14 maja 2013

Wspomnienie domu dla A.

Bajka
Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń i miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe!!! Hi, hi
Ściąganie, pobieranie udostępnianie zdjęć i treści – możliwe jest tylko za moją/autora/ pisemną zgodą.
„Balansować na linie wysoko ponad spojrzeniem Twych oczu”
˜”*°°*”˜
Wędrujemy dziwnymi szlakami,
powracamy do miejsc ulubionych,
Wciąż wierzymy, że odnajdziemy,
lata, które zostały za nami



Stare chaty, już mchem porosły,
ścieżki całkiem się wydeptały.
Babie lato swą nicią pajęczą,
oplątało nas wspomnieniami.

Więc usiądźmy tu na kamieniu,
przypomnijmy lata, co minęły.
To cudowne, że stoi ta chata
i że my wciąż jeszcze żyjemy.

To cudowne, że w naszych pejzażach
Jak na płótnach dawnych malarzy,
mgła się snuje sennie po polach,
w taki dzień warto pomarzyć.

Więc przysiądźmy sobie w skupieniu,
Zatrzymajmy tę chwilę w dłoniach
I ten czas, który został za nami
Nich otuli nas wspomnieniami,
Zanim z mgłami w pola odpłynie.

Obiadek jak zwykle dietetyczny, zrobiłam za dużo więc jeszcze na kolację
troszkę zostało.
 Dziś lody na podwieczorek.
wczorajszy obiadek
16 maja
Dzisiejsza kolacja z głodomorem w tle.


Archiwum bloga