sobota, 13 lutego 2016

Droga przez mękę.....

Bajsza
Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe. Hi, hi 
Ściąganie pobieranie, udostępnianie zdjęć i treści - jest zabronione – objęte prawem autorskim.
9 -13 lutego 2016.
                                       ~~~~~~~
Leżę w łóżku, czuję się tak zmęczona jakbym wykonała jakąś ogromną pracę.
Nogi mam jak dwie martwe kłody drzewa – rzadko mnie tak bolą, ale tym razem – jestem kompletnie rozbita.
No i oczywiście leje jak z cebra.
Ząb znów przypomina mi leciutkim, ćmiącym bólem, ale wiadomo, to się może zmienić na gorzej. 
Zapłaciłam za prąd i jestem na „zerze” o dentyście nawet nie mogę marzyć.
Próbowałam już sama wyrwać go palcami, ale za dobrze siedzi.
Mnie goździki nie pomagają, raczej podrażniają.
Spirytus parzy dziąsła i jest to sposób na krótko.
Ostatnio owijałam go watką i to jakoś pomagało – taka ciepła kołderka. 
Zęby są praktycznie zdrowe nie mają dziur ja zawsze dbałam o zęby, ale mam paradontozę i nie wiem czy jest to powikłanie przy cukrzycy, przy niedoczynności tarczycy, której nie leczę, bo nie mam na to ani kasy ani cierpliwości, czy łuszczycy stawów, którą mam już dawno zdiagnozowaną, ale leczoną sporadycznie – przy silnych atakach.

Ktoś mi powiedział, że może toksyny po spaleniu plastiku przy pożarze mogą dawać takie objawy. Możliwości jest mnóstwo sama ich nie zdiagnozuję.
Na rejonie kolejki do dentysty są na 4 kwartał i nawet nie zapisują bez znajomości.

Mam zresztą cykora, bo u nas są już 3 śmiertelne przypadki świńskiej grypy, więc chodzenie do przychodni to samobójstwo.

Poszłam do dentysty prywatnie. 
Musiałam zakombinować, żeby mieć kasę, ale udało się. 
Tak mnie bolały, że nie byłam w stanie tego wytrzymać

Jeden ząb wyrwany - zostały do wyrwania jak się okazuje jeszcze 4 – wszystkie z tyłu. Kolejny we wtorek tak mnie bolały, że myślałam, że zwariuję.
Teraz jest dobrze, bo dostałam zastrzyk i nic nie czuję. 
Co będzie dalej zobaczymy. Jak opowiadałam lekarzowi, co robiłam, żeby wytrzymać, to aż się zaczął śmiać.
Po wyrwaniu, gdy zastrzyk przestał działać, znów zaczęło okropnie boleć. Myślałam, że oszaleję w końcu poszłam do apteki po proszki znieczulające. 
Po 3 proszkach przestało boleć i jest ok od 8 godzin nie brałam żadnego znieczulenia. 
Lekarz twierdzi, że to sprawka cukrzycy. Kto wie ja się na tym nie znam – zawsze dbałam o zęby to niesprawiedliwe. 
Szczęście, że przestało boleć. Taki ból na dłuższą metę jest nie do zniesienia.

Za to mój sąsiad z góry dalej demoluje ogród. 

Dzisiaj właśnie ściął połowę 35 letniego modrzewia – złamał całą brzoskwinię i roztrzaskał na kawałeczki kwietnik z doniczkami na letnie kwiaty, który sama zrobiłam.
 Ogród wygląda jakby przeszło przez niego tornado.  
Smutne, ale trudno są większe nieszczęścia na tym świecie niż Ci, którzy niszczą wszystko wokół siebie.
14 lutego 2016.
~~~~~~~
To cudowne jak nic nie boli i człowiek może cieszyć się słońcem. Teraz zrozumiałam jak bardzo muszą być nieszczęśliwi ludzie cierpiący ból, wcześniej nigdy tak długo mnie nie trzymał i nie był aż tak beznadziejny.
Kupiłam sobie pestki moreli podobno przeciwdziałają powstawaniu komórek rakowych. To dla tych, którzy mają z tym kłopoty. Ja je gryzę profilaktycznie i muszę powiedzieć, że są dobre. Zupełnie jak gorzkie migdały, ale gorycz jest umiarkowana


czwartek, 4 lutego 2016

Oby nigdy więcej!!!

Bajsza
Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe. Hi, hi 
Ściąganie pobieranie, udostępnianie zdjęć i treści - jest zabronione – objęte prawem autorskim.
http://bajszafotokul.blog.onet.pl/  mój 2 blog         
4 lutego 2016.
                                       ~~~~~~~
Wojując z bólem kolejnego zęba, który musi poczekać na marcową emeryturę, bo ten miesiąc /przez wyrównanie prądu/ już jestem na zerze - wpadłam na pomysł, może nie do zrealizowania, ale ważne jest marzenie, – jako cel, – jeśli bardzo się pragnie – to może się udać.
~~~~~~~
U nas niedaleko od mojego domu są tzw. ogrodnicze działki pracownicze, które się dożywotnio dzierżawi.
Kilka lat temu, ktoś chciał odstąpić taką działkę za 5 tyś zł.
To odstępne wtedy uważałam za wygórowane, bo działka była totalnie zapuszczona. 
Miała, co prawda jakąś budę na sprzęt, ale to w porównaniu z innymi obok była dosłownie komórka drewniana i nic więcej, ot komórka na grabie i inne sprzęty.
~~~~~~~
Szlag by to wziął jak mi wierci w mózgu/na szczęście mam jeszcze spirytus, który na watce uśmierza ból zęba na trochę/.
~~~~~~~
Muszę składać pieniądze i rozglądać się może coś znowu będzie do zdobycia.
Wtedy mogłabym rośliny przenieść na własną działkę.
Jeździć tam na rowerze a za oknami w mieszkaniu patrzeć jak chwasty zasłaniają mi widok.
W sumie dzicz nie jest wcale taka zła. Kosy ją pokochają.
Sąsiadów trafi szlak, bo nikt, nie chce mieć za płotem bałaganiarza, ale to już nie będzie mój problem przynajmniej na razie.
W sumie powinni być szczęśliwi. 
~~~~~~~
Z tym zębem to jest czysty obłęd. Jak wyrywałam latem 6 to lekarz powiedział, że 7 będzie do wyrwania w przyszłym roku. Teraz nie wiem czy boli mnie 7 dolna, czy 6 górna.
Mam zęby prywatnie leczone, ciężkie pieniądze zostawiłam u dentystów a teraz nie stać mnie nawet na to by je usunąć. Jak pytałam tego prywatnego, co mi wyrywał - zęby są zdrowe – tylko mam zaawansowaną paradontozę. 
Kupiłam nawet specjalne pasty, ale one nie pomagają. 
Wyczytałam w Internecie, że są jakieś bardzo drogie zabiegi, bo kamień miałam już usuwany, ale tych zabiegów nie robi się chyba na ludziach w moim wieku.
W przychodni na ubezpieczalnie kolejka jest półroczna na wyrwanie a podobno za zęby dalsze, poza 4 trzeba i tak płacić prywatnie.
                                     ~~~~~~~
Wracając do ogrodu. 
Perspektywicznie myśląc ten pomysł jest kompletnie poroniony, bo dom wraz z działką ma odziedziczyć córka.
To między innymi z myślą o niej sadziłam poziomki, truskawki, krzewy borówki amerykańskiej, inne cenne krzewy owoców jadalnych, goji, czy borówki kamczackiej, pigwy, aronii, winogrona, drzewo śliwy a’la ulena, no i tysiące kwiatów, róże, rododendrony, azalje i zioła wszelkiej maści. 
Chciałam, żeby miała motywację do powrotu na emeryturze do Polski.
To miał być taki jeszcze jeden patriotyczny gest z mojej strony. Wychowywałam ją na obywatela Polski i sądziłam, że mimo wszystko wróci, może na emeryturze.
~~~~~~~
Mój współwłaściciel przecież nie będzie wieczny – jest prawie 10 lat starszy ode mnie.
Może tak się zdarzyć, że zostanę sama z całym domem i co wtedy? Perspektywy nie są ciekawe.
Zapuszczony ogród nie łatwo jest przywrócić do świetności.
Już przez ten 2015 rok mniej w nim pracowałam i to było widać.
Nie miał, kto skosić trawy jak podróżowałam, nikogo ogród nie obchodził.
Wczoraj w rozmowie, gdy pytałam czemu poniszczył część roślin – powiedział, że sąsiadowi przeszkadzały, bo rzucały po południu cień na jego dojazd do garażu. Ile kosztowały, rośliny zniszczone, może oddać mi pieniądze.  

Cudnie po prostu - szkoda słów.
Kwiaty powojnika pięły się po drzewie oddalonym 3 metry od granicy działki. 
Ściął tylko tę gałąź z powojnikiem, reszta ok 5 metrowej starej 30 letniej malinówki nikomu nie przeszkadza i cienia nie rzuca mimo, że owoce są małe i spadają nim dojrzeją - jeśli wyciąć - powinno się ją całą..
Gdyby myśleć tymi kategoriami – to sąsiadka po zachodniej stronie domu ma posadzone co 2 i pół metra szpaler 30 letnich srebrnych świerków 1 m od granicy i zacienia ściany moich mieszkań przez co cały czas mam na nich wręcz rosę, mniej więcej co 2 lata odpadają tynki od ściany, gnizda elektryczne już dawno powysiadały, czy ona powinna wyciąć  swoje drzewa?
~~~~~~~
Nie, muszę przestać o tym myśleć, bo zwariuję. 
Jeszcze do tego te zęby, jeden mi się tak skrzywił, że po prostu leży sobie w buzi poziomo – masakra.
Na szczęście jeszcze te z przodu jako tako wyglądają, ale ruszają się wszystkie.

Zgłosiłam się do TVN na Casting „Czas na Twój wymarzony uśmiech” Jednak jak zrobiłam zdjęcia zębów to na zdjęciach one wyglądają o wiele lepiej niż w realu.
Jestem za stara i mam zęby z przodu a Casting jest dla takich co są bez zębów całkiem. Moje pewnie wylecą za jakiś rok może 2. A takie cudne ząbki miałam jeszcze niedawno.
Ktoś mi powiedział, że te kłopoty mogą być od toksyn po tym pożarze, który miałam w domu. Nawet jak pomalowałam mieszkania, to toksyny zostały zapewne w tapicerce mebli, książkach, a nawet w ścianach pod farbą. 

Toksyny stopionego plastiku są ponoć bardzo groźne. Matko słodka a może Raptus dostał od tych toksyn raka? 

To było straszne, oby nigdy więcej - co tam ogród.

poniedziałek, 1 lutego 2016

Zniszczyć żuczka!!!

Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe. Hi, hi 
Ściąganie pobieranie, udostępnianie zdjęć i treści - jest zabronione – objęte prawem autorskim. http://bajszafotokul.blog.onet.pl/  mój 2 blog
                                               Rozdział 163           
1 luty 2016.
Serce mi po prostu pękło.
                                       ~~~~~~~
Wiesz jak kochałam ogród, każdą nadwyżkę finansową z mojej nie wysokiej emerytury poświęcałam na nowe rośliny. 
Marzyłam o małej własnej szklarni. Dokupiłam całe mnóstwo nowych cennych krzewów i kwiatów. 
Uwielbiałam pracę w ogrodzie, to mi dawało napęd do życia a i za oknami zrobiło się pięknie. 
Kilka lat od wczesnej wiosny do później jesieni pracowałam i czekałam na efekty tej pracy.
                                       ~~~~~~~
Mój ex postanowił powycinać w ogrodzie, co mu podeszło pod sekator czy piłę.
Zniszczył bardzo cenne z wielką troską kupowane i pielęgnowane przeze mnie rośliny.
Zrzucił stertę gałęzi na środku ogrodu część zostawił na krzakach połamanych róż i stratowanej żurawiny, na połamanych krzewach borówki amerykańskiej i sądzę, że jest z siebie zadowolony.
Poniszczył krzaki róż, zniszczył ogromnego 5 m powojnika, który kwitł tysiącem przepięknych ogromnych kwiatów. 
Cudowną wisterię, która miała już ok 4 m i cudnie pięła się już po barierce balkonu. Krzew mango, jeżynę bez kolcową. Wszystko, co przez lata z wielkim trudem kupowałam za własne pieniądze.
                                     ~~~~~~~
Ten człowiek wiele razy w życiu bardzo mnie ranił, wybierał bardzo perfidne i wyrafinowane metody, kiedyś kupił sobie nawet książkę by być w tym perfekcyjnym.
Teraz przeszedł sam siebie.
                                     ~~~~~~~
Ogród jest jego może robić w nim, co chce, dobił mnie po prostu.
Już nic nigdy w ogrodzie nie zrobię.
KONIEC Z OGRODEM. 
Nie wiem jak to przeżyję.

                                      ~~~~~~~
             Żal należy wyrzucić tak powiedział przed chwilą Grzegorz Turnał, wyrzucić by nie ściągał na nas złej energii.

Ech jak to zrobić? Jak nie cierpieć, gdy ktoś rani Cię w taki sposób? 
O co mu chodziło, czemu to wszystko poniszczył? 
Byłam tak wściekła, że miałam wziąć siekierę i wyrąbać resztę roślin, które sama posadziłam.
Nie mogłam zniżyć się do jego poziomu. Zresztą sądzę, że o to właśnie mu chodziło. 
Wielokrotnie prowokował mnie do tego, żebym dała ponieść się emocjom. Chciał zrobić ze mnie wariatkę. Opowiadał o mnie głupoty do różnych ludzi i jak tylko był sam prowokował w niewybredny i wyrafinowany sposób. 
Mógł minąć rok kilka lat i nic się nie działo a później wycinał mi taki numer, że szczęka po prostu opadała. 
Muszę się z tym pogodzić, że ogród nie jest mój i nie mogę się o niego troszczyć. Zapomnieć o ogrodzie. 
Dzisiaj się dowiedziałam, że ponoć sąsiadowi przeszkadzały kwiaty powojnika na gałęziach jabłoni która rośnie 3 m od granicy działki.

czwartek, 28 stycznia 2016

Hi, hi nie ma jak poprawić sobie humor.

Bajsza
Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe. Hi, hi 
Ściąganie pobieranie, udostępnianie zdjęć i treści - jest zabronione – objęte prawem autorskim.
Rozdział 161
28 stycznia 2016.
Hotel Hilton masaż aromaterapeutyczny i inne gratisy w ciągu jednego dnia za jedyne 530 € - zamiast mojego wyrównania deficytu w opłatach prądu. Mogłabym raz w życiu poddać się temu luksusowi/masaż aromaterapeutyczny w hotelu Hilton w Gdańsku/, – ale niestety jestem emerytowaną nauczycielką z Polski, która przez 37 lat pracowała z młodzieżą licealną i teraz będzie musiała przeżyć cały miesiąc, za 50 € jeśli będzie chciała odłożyć pieniądze na kolejne wyrównanie prądu, które ma być już w czerwcu.
Żyję w tym miesiącu z zapasów, zrobionych wcześniej. 
Póki jeszcze są – jem na śniadanie;
Jajko po florencku; 
zmodyfikowałam przepis.
3 małe kosteczki szpinaku mrożonego
układam w małym naczyniu żaroodpornym
posmarowanym odrobiną oleju kokosowego.
Na szpinak plasterek sera koziego,
na niego plasterek szynki i
wkładam do piekarnika
/piekarnik mam energooszczędny taki na 2 kanapki do zapieczenia/.
Jak się wszystko podpiecze
wbijam jajko.
Po ścięciu białka posypuję szczypiorkiem i pieprzem. 
Został z wczorajszego obiadu czarny makaron barwiony atramentem kałamarnicy - ładnie zagrał tu dekoracyjnie i nie trzeba pieczywa.
Śniadanko pyszne.
Z tych zimowych smutków, postanowiłam zrobić sobie jeszcze coś pysznego. Pierwszy raz w życiu zrobiłam sernik. 
Zawsze jadałam najpyszniejszy na świecie u mamy.
Piecze się zobaczymy, co z niego wyjdzie. 
Kupiłam na Sylwestra serek waniliowy i czekał, czekał aż się doczekał.
REWELACJA!!! Mam talent. 
Normalnie zgrzeszyłam nieprzyzwoicie, zjadłam 2 spore kawałki i oczywiście cukier mi skoczył na 200, ale co tam warto było. 
Ciekawe tylko, co zrobię z resztą. 
Na szczęście upiekłam w malutkiej formie. Zawsze miałam problem z sernikiem – uwielbiałam go, ale był dla mnie za ciężkim ciastem, mogłam zjeść mały kawałek i to wszystko. 
Jak ktoś chciałby przepis niech napisze w komentarzach to dodam/jest z bakaliami; rodzynki, orzechy włoskie i żurawina suszona.
~~~~~~
Dzisiaj zadzwonił do mnie jakiś Mirek przedstawił się i zaczął coś mówić o tym, że jutro mieliśmy się spotkać. 
Miał do mnie dzwonić ktoś inny mający inne imię. 
Najdziwniejsze było to, że znał moje imię i twierdził, że byłam z nim umówiona w zeszłym tygodniu na kawę. 
Z nikim o takim imieniu się nie umawiałam od ponad roku. 
Znam jednego Mirka D profesora z Warszawy, ale ostatnio się nie odzywał nawet ze skype go wyrzuciłam. 
Ostatnio przekładałam wszelkie spotkania, bo nie najlepiej się czuję.
~~~~~~~
 Wygląda na to, że ktoś używa nie swojego prawdziwego imienia i po prostu się sypnął niechcący. Do tego chyba jeszcze pomylił mnie z jakąś inną Basią.
Teraz jak to piszę domyślam się, kto to mógł być, ale zrobię mu jutro śmieszną niespodziankę. Też się pomylę.
Hi, hi nie ma jak poprawić sobie humor.

wtorek, 26 stycznia 2016

Byle do wiosny!!!

Bajsza
Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe. Hi, hi 
Ściąganie pobieranie, udostępnianie zdjęć i treści - jest zabronione – objęte prawem autorskim.
Rozdział 160
26 stycznia 2016.
Dla Was spod kołdry;

Idę ku Tobie słońce
Ty dobrze o tym wiesz.
                                        Wiatrem są oczy moje
Usta senne we mgle.
Noc taka jest magiczna,
granatem romantyczna
srebrzy się ścieżka w dali..
 płatki tańczą za oknem
A ja niezmiennie
idę ku Tobie słońce
doliną moich marzeń.
ku Tobie idę
odziana w tiule wrażeń
Idę ku Tobie słońce
w nocne wtulona mgły
Ku Tobie słońce z wiatrem
                                          unoszę moje sny.
Szepty śniegowych płatków.
Budzą samotność o świcie,
stopy zmarzną w skarpetach
Marzenia grzeją skrycie.
                                             ~~~~~~~
Zima senna, bez wzlotów i upadków, jakiś katar po drodze, kilka telefonów, od tych, którzy jeszcze pamiętają.
Było źle, bałam się, że coś dzieje się złego z moim zdrowiem, ale na szczęście przeszło i jest jak Cię mogę.
~~~~~~~
Zmieniłam kolor włosów, znaczy zrobiłam eksperyment.
Znudził mi się blond, więc chciałam końcówki troszkę „zrudzić” zmieszałam 2 resztki farby.
Później zaczęłam rozczesywać i wyszedł super kolor – nie wiem czy pamiętasz z dzieciństwa, ale jak się kasztany takie jeszcze zielone tarło o płyty chodnikowe – to powstawały takie jasno rude piłeczki jak zamszowe.
Moje włosy mają właśnie taki kolor. Gdzieś od spodu może są troszkę jaśniejsze słabo to widzę – powinnam oglądać je na dworze przy dziennym świetle, ale jest zimno, więc może obejrzę je jak się ociepli.
Bardzo się sobie podobam w tym kolorze.
Jakieś urozmaicenie w tym nudnym życiu.
Myślałam zrobić takie jaśniejsze odcienie, ale musiałabym pojechać do sklepu a póki, co mi się daleko rowerem nie chce jeździć – tym bardziej, że na chodnikach jeszcze jest śnieg.
                                          ~~~~~~~
Kupiłam sobie olej kokosowy i teraz nie tylko na nim smażę, ale i używam raz na kilka dni jak kremu, podobno działa odmładzająco. 
Ponoć jest też świetny na włosy, ale tego jeszcze nie wypróbowałam. 
                                          ~~~~~~~
Wysypałam ptaszkom słonecznik i dopiero po 3 dniach się pokapowały, że jedzonko mają naszykowane.
Nawet czerwoną kokardkę zawiesiłam, żeby je zwabiła i dopiero przyleciały.
Dzisiaj z kolei zrobiłam smalec dla sikorek z ziarnami.  
Wyszperałam w Internecie, że można w połówce skórki pomarańczowej jak tu - wlać smalec z ziarnami - zobaczymy czy przylecą sikorki. Wczoraj było ich sporo. Zima jest bardzo nudna, nic się nie dzieje smutno i w sumie nie chce mi się nawet z domu ruszać, dzięki czemu zaoszczędziłam trochę grosza.
No i dzisiaj mnie dobili na amen 1150 wyrównania za prąd + 449. 60 za luty - czyli razem tylko w lutym 1649.60. Gdybym nie miała oszczędności nie miałabym nawet na pozostałe opłaty. Na szczęście odłożyłam troszkę. Myślałam, że na wakacje a tu masz babo placek wszystko zżarł prąd a do tego prawie 500 zł, co miesiąc będę płaciła.
Oby już tylko mrozów nie było. 

niedziela, 3 stycznia 2016

W nowym roku

Bajsza
Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe. Hi, hi 
Ściąganie pobieranie, udostępnianie zdjęć i treści - jest zabronione – objęte prawem autorskim.
Rozdział 159
˜˜*°°*˜˜
03 stycznia 2016.
Mam w domu na półce ukulele i choć nie gram na nim to czasami zdaje mi się we śnie, że próbuję naśladować na nim dźwięki cichutko skrzypiących traw pokrytych rosą o świcie. 
„Niezbyt często pojawia się ktoś, kto jest prawdziwym przyjacielem i umie dobrze pisać”- Pajęczyna Charlotty.
Bardzo wzruszają mnie filmy o zwierzętach, tak je rozumiem jakbym kiedyś była jednym z nich. Rozumiem je bardziej niż ludzi. Takie dni jak samotny Sylwester - to czas głębokich refleksji.
Tak sobie myślałam, że przecież często zapraszałam samotnych kolegów na wieczór Sylwestrowy. Tej nocy poza dzieckiem, które miałam prawie pod ręką nikt nawet nie zadzwonił.
Jeden z kolegów napisał, że chciałby być ze mną tej nocy – chciałby - ale nic nie zrobił, aby być. Papier czy sms jest cierpliwy przyjmuje każde bajdurzenie, z którego nic nie wynika – poza smutkiem.
Jestem starsza o rok i to chyba jest ta granica, za którą nie powinno się robić planów na przyszłość, tylko żyć dniem dzisiejszym i cieszyć się z tego, co przynosi każdy łaskawy dzień.
Nikomu niczego nie obiecywać i z nikim na nic się nie umawiać.
Życie od teraz to bajka, która skończyć się może w każdej chwili a jej magiczny urok polega na tym, by widzieć te wszystkie tęcze, poświaty, uśmiechy losu, które przynosi życie. 
Nie ma się, co czarować jestem zabawną staruszką, która gada z pająkami i źdźbłami traw.
Przyjaźni się z ptakami i własnym cieniem.
Uśmiechaj się do mnie mój cieniu, bo nikomu innemu nie chce się zawracać sobie głowy staruszkami.
Zapomniałam, że dzwonił w wieczór Sylwestrowy człowiek z banku agent, usiłujący wcisnąć jakiś kredyt. Początkowo ucieszyłam się, bo myślałam, że to ktoś znajomy z życzeniami. 
Później roześmiałam się, życzyłam mu szczęśliwego Nowego Roku i z uśmiechem wyjaśniłam, że w taki dzień kultura osobista nie powinna pozwalać nękać ludzi a szczególnie staruszki o słabych nerwach. 
1 stycznia zadzwonił mój instruktor od deski. Ostatnio się popstrykaliśmy, bo nie bawi mnie jego poczucie humoru. 
Ciągle mi powtarza, żebym się niczym nie przejmowała, bo „jak padnie na mnie, to trzeba będzie mnie wykończyć”. Mówiąc „wykończyć” chyba bardziej ma na myśli jakieś swoje wariactwa, w które chce mnie wkręcać.
Nie jestem tchórzem, ale życie mi miłe i nie zamierzam dla cudzych fanaberii się narażać.
Do tego jest człowiekiem, który nie okazuje mi za grosz szacunku. Traktuje mnie jak jakiegoś nieudacznika. Może i ma trochę racji, – bo przecież mimo wielu własnych walorów, nie umiem trafić na człowieka, który miałby choćby podstawy taktu i z którym warto byłoby się zaprzyjaźnić. 
Zawodzę się na ludziach, których przygarniam do swego serducha – chyba pora to zmienić. Rozmowę skończyłam jednym naciśnięciem czerwonej słuchawki.
U mnie dzisiaj w nocy przy gruncie – „-16” st. 
W mieszkaniu jeszcze jak Cię mogę. Nagrzane było i jeszcze się nie wystudziło.
˜˜*°°*˜˜
Na śniadanie zrobiłam sobie Sylwestrowy biały barszczyk z jajeczkiem, żeby się rozgrzać.
Wczoraj rozmawiałam z braciszkiem z Niemiec bardzo jest zadowolony z pracy i mówi, że i ze zdrowiem jego jest zdecydowanie lepiej. To mnie cieszy, bo martwiłam się o niego.
Oby te mrozy jak najszybciej się skończyły. 

Archiwum bloga