niedziela, 12 kwietnia 2020

Kiełbaska na Wielkanocne smutki.

Bajsza
Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe. Hi, hi Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie za zgodą autora
„non omnis moriar”- Horacy
~~~~~~~~~~~~~~
8 kwietnia 2020 r
     
Wczoraj, zatem zrobiłam zakupy, bo pomyślałam sobie, że lepiej teraz niż za 2 tygodnie.
Postanowiłam kupić wszystko, co może mi być potrzebne przez kolejny miesiąc.
Miałam tylko 1 jabłko i pół marchewki.
Żadnych warzyw czy owoców.
 
Zatem pojechałam i kupiłam zapasy na miesiąc;
6 kg ziemniaków,
2 kg zielonych jabłuszek, bo tylko takie jadam,
1½ kg bananów,
1 kg mandarynek,
1 kg pomidorów
2 paczki brązowych pieczarek
1 paczka świeżego groszku zielonego
1 kg kiwi,
1 kapustę czerwoną
1 brokuł
1 kg marchwi
1kg pomidorków koktajlowych czerwonych i żółtych
6 paczek tortilli, bo ona świetnie zastępuje chleb,
3 paczki cienkich podkładów pod pizzę
2 ciasta francuskie,
2 chleby fitness,
5 paczek panierowanych polędwiczek z kurczaka
3 opakowania białej kiełbaski z szynki/jedno do zamrożenia/
½ kg ogonówki, zamiast szynki na święta
1 kg paczki orzechów nerkowca, niestety brazylijskich nie było.
10 opakowań galaretki bez cukru
1 opakowanie kucharka
1 opakowanie mega paka ręczników papierowych
Wszystko ok 35 kilogramów.
Jakbyś nie wiedział, przypchałam to wszystko na rowerze, bo jechać z tymi zakupami się nie odważyłam.
Za to dzisiaj dopiero doszłam po tej wyprawie do siebie i spałam prawie do 15 ej.
Okazuje się, że muszę jeszcze jechać po śmietanę, masło, jajka, baterie 2 x 4 R6, bo ciśnieniomierz mi padł.
10 kwietnia 2020 r
 
Pojechałam po resztę zakupów, kupiłam jeszcze kiełbaskę z dzika. 
Wow!!!, jaka pychotka, w tym sklepie obok mają rewelacyjne wyroby z dziczyzny i chlebek też kupiłam.
❤ 
Martwię się o moje dziecko u nich ponoć są większe problemy z zakupami.
Nie wiem czy to prawda, ale w TV mówili, że ludzie w Mediolanie stali kilka godzin w kolejkach, żeby zrobić zakupy.
Przypomniał mi się czas ze stanu wojennego czy tuż przed nim, gdzie też stałam całą noc w kolejce do rzeźnika, żeby kupić jakieś mięso.
Najlepszy zaś numer był, gdy do sąsiadki przyjechała rodzina z USA to już było po stanie wojennym, gdy mięso było na kartki.
Ona/sąsiadka/ wyjechała i jej goście przez 2 dni mieli być u nas.
Nie miałam w domu jedzenia, żeby ich ugościć. 
Poszłam do maleńkiego sklepu na Warszawskiej.
Na kartkach nie miałam już mięsa a w sklepie były gołe haki.
Mówię znajomej sprzedawczyni, jaką mam sytuację. Ona na to, że ma/lewą polędwicę wołową od cyganów – mieszkam obok romskiej dzielnicy/.
Biorę oczywiście całą. 
Zniknęła pod ladą z moją torbą na zakupy.
Zapakowała tam mięso a ja zapłaciłam ekstra cenę za lewe mięso.
❤ 
Wracam do domu dumna i blada w kuchni przy moich gościach i małżonku wyjmuję polędwicę zapakowaną w Expres Ilustrowany i dumna kładę na stole.
Takiej polędwicy całej ze 2 kg świeżutkiego mięsa nie widzieliśmy ze 4 lata.
Teściu czasem robił przetwory mięsne znał się na masarce, wiec mięsko w domu u nich czasami się widywało w takich ilościach.
Wyprostowałam się i czekam na oklaski a tu Jon z obrzydzeniem rozchyla opakowanie i mówi.
„Musisz zmienić rzeźnika, ten Cię nie szanuje, jak on mógł zapakować takie piękne mięso w gazetę”. Myślałam, że tam padnę on nie miał pojęcia o naszych realiach.
W sklepach mięsnych nie tylko nie było mięsa, ale i nie było papieru do pakowana, bo w sumie nie był potrzebny.
Skoro tamte czasy przeżyliśmy, to i mam nadzieję moje dziecko z głodu teraz też nie umrze.

sobota, 11 kwietnia 2020

Z koronawirusem za pan brat

Bajsza
Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe. Hi, hi Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie za zgodą autora
„non omnis moriar”- Horacy
~~~~~~~~~~~~~~
4 kwietnia 2020 r
     
Zastanawiam się, czy to jest możliwe, że już nigdy, nie będziemy mogli cieszyć się przyrodą, naturą, że odebrano nam swobodę korzystania z tego, co dotąd ofiarował nam świat.
Oni się kłócą o to, kto ma rządzić, a to przecież nie ma znaczenia, jeśli całe lata możemy spędzić siedząc wyłącznie w domach.
Wszystko wobec tego traci sens. 
W głowie narasta tylko ten obraz natury.
    ❤     
Może nie robić zakupów, może wypłacić pieniądze i składać do skarpety i może, jeśli to będzie w ogóle możliwe kiedykolwiek, popłynąć stadkiem dookoła świata a później niech się dzieje, co chce.
5 kwietnia 2020 r
     
Zaczynam popadać w depresją, tracę radość życia. Moje drzewka szczęścia przywiezione z Monzy od Agi jakoś słabo rosną.
Robi się smutno i choć mam kawałek ogródka, mogę w każdej chwili do niego wyjść i tak mi smutno.
Może pójdę zobaczyć jak kwitną fiołki.
Ogródek, mimo, że kompletnie dziki jest uroczy, odnajduję w nim stare nasadzenia, np.; truskawki, jeżyny, maliny.
 6 kwietnia 2020 r
     
Nie wiem czy pamiętasz, ale były takie czasy, gdy w weekendy wyjeżdżaliśmy nad jeziora, gdzie w hotelu przy schodach siedziała cudna rusałka a w barze obok hotelu były najpyszniejsze ryby na świecie.
Nie wiem czy pamiętasz….?
Wtedy jeszcze myślałam, że będziemy razem i będziemy się wspierali.
Ty lubiłeś tylko te wyjazdy, które były swojego rodzaju rozrywką dla Ciebie takim resetem po tygodniu pracy. 
Twierdziłeś, że nikogo nie potrzebujesz na stałe, bo masz rodzinę, dzieci i wnuki i nikt inny nie będzie Ci nigdy potrzebny.
Oni się Tobą zajmą jak już będziesz stary.
Pamiętasz….?
Mówiłeś mi mam rodzinę, nikogo nie muszę kochać.
Słuchałam tego i było mi przykro, bo dla mnie w relacjach międzyludzkich zawsze było ważne, by oprócz radości umieć dzielić również smutki.
Czy sądziłeś, że przyjdzie taki dzień, że ani Twoje dzieci ani wnuczki, nie będą czuły potrzeby nawet zadzwonić do Ciebie, żeby tak zwyczajnie pogadać?
Przecież starałeś się, byłeś z nimi w każde święta, na wszystkie ich urodziny, imieniny.
Pamiętałeś o nich i nic ważniejszego w tym czasie nie było a teraz jest taki czas, gdy wracasz, do pustego mieszkania i nie możesz liczyć nawet na telefon od nich.
Z troski o Ciebie nie kontaktują się, żeby Cię nie zarazić, he, he, trzeba to uszanować.
Ja nigdy na nic nie liczyłam, wiedziałam, że jak nie spotkam kogoś, kogo polubię, będę kolejne święta spędzała samotnie tak jest od 21 lat.
Dla mnie w tej chwili święta to jest pryszcz, niestety gorzej znoszę, chwile, gdy coś mi się przytrafi i nie mam nikogo, kto by mnie pocieszył.
Źle zdecydowanie znoszę samotne jedzenie, nie chce mi się gotować, choć dawniej cieszyło mnie robienie pięknych potraw.
Teraz mogę jeść na okrągło ziemniaki z białą kiełbaską wrzuconą do ziemniaków przed końcem gotowania.
Zero warzyw, nawet owoce jadam niezbyt chętnie.
Kompletna degrengolada dla mnie estetki, takie czasy nastały.
7 kwietnia 2020 r
     
To może być bardzo destruktywne, gdy się okaże, że nie można nigdzie wyjechać, że w nieskończoność jesteśmy uwięzieni we własnych mieszkaniach. 
Świadomość, że w końcu za którymś razem sami złapiemy przywleczonego skądś wirusa, na jabłkach czy pomidorach to jest porażające.
   ❤       
Kombinowałam, żeby ktoś mi zrobił zakupy – tym bardziej, że mój ex jest mocno przeziębiony, kto wie, co to jest.
Liczyć już na niego nie mogę.
Jemu ewentualnie trzeba będzie pomóc.
Na razie twierdzi, że nic mu nie trzeba oprócz ew. makowca, ale sam po niego pojedzie.
Myślałam o harcerzach, zapisałam się na pomoc w Biedronce. 10 zł straciłam z konta dzwoniąc pod podany numer Biedronki.
Przysłali mi nawet smsa na mój koszt i podali mi numer niby do ewentualnego zrealizowania zakupów z jakąś pomocą, ale napisali, że mam się z nimi skontaktować, nie podali jednak numeru.
Wcześniej dzwoniłam do centrali Biedronki za te 10 zł w Warszawie czy gdzieś tam. 
Pisałam też do Prezydenta Pabianic – otrzymałam taką odpowiedź; „Dzień dobry, odpowiadając na Pani e-maila z dnia 27 marca 2020 r., skierowanego do Prezydenta Miasta Pabianic, w sprawie zorganizowania pomocy dla osób starszych uprzejmie informuję, że na terenie Pabianic taką pomoc świadczą już:
- grupa wolontarystyczna "Agrafka" - kontakt  tel. 691 807 789 od poniedziałku do soboty w godz. 8:00-20:00,
- Związek Harcerstwa Polskiego - kontakt  tel. 501 899 351 od poniedziałku do piątku w godz. 8:00-16:00.
Bieżące informacje na ten temat zamieszczane są na stronie Miejskiego Centrum Pomocy Społecznej: www.mcps.pabianice.pl oraz bezpośrednio pod adresem: www.seniorpabianice.eu.
Według naszych ustaleń Seniorzy mają również możliwość skorzystania z oferty sieci Biedronka, która realizuje Program pomocy dla osób 65plus. Szczegółowe informacje można uzyskać na stronie internetowej: www.biedronka.pl lub pod nr tel. 22 205 33 00.
Informuję również, że z uwagi na fakt, iż stan epidemii może być trudnym przeżyciem, wywołującym stres czy stany depresyjno-lękowe, Miejskie Centrum Pomocy Społecznej uruchomiło nieodpłatne wsparcie psychologiczne szczególnie dla  osób chorych, samotnych, seniorów, osób objętych kwarantanną, a także dla wszystkich, którzy źle znoszą sytuację odosobnienia, boją się o swoją przyszłość czy też czują się teraz opuszczeni i smutni.
Każdy, kto potrzebuje porozmawiać i uzyskać pomoc specjalisty może zadzwonić pod numer telefonu: 576 045 664 w godz. 9:00 – 17:00.
Dla osób potrzebujących, w związku z rozprzestrzenianiem się choroby zakaźnej COVID 19, została uruchomiona infolinia w godzinach 7:30 – 19:00 pod numerem telefonu 605 400 626.

Łącząc wyrazy szacunku i życzenia dobrego zdrowia,”
Jakby ktoś nie wiedział jak ma sobie pomóc.
Doszłam jednak do wniosku, że muszę sama sobie radzić. 
Nikt mi nie kupi takich rzeczy jak sama wybiorę. 
Kupią byle, co i będę musiała wyrzucić, bo po tygodniu wszystko się popsuje. cdn.

piątek, 3 kwietnia 2020

Zupka w zarazie

Bajsza
Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe. Hi, hi Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie za zgodą autora
„non omnis moriar”- Horacy
~~~~~~~~~~~~~~
31 marca 2020 r
 W sumie to chyba cały czas jestem lekko przeziębiona.
W każdym razie rano zawsze kicham i mam katar.
Na szczęście nie mam kaszlu.
Wczoraj rozmawiałam ze znajomym i on mi uświadomił, że nie ma kontaktu z dziećmi, wnukami a święta się zbliżają i będą samotne powiedział z nostalgią.
Pomyślałam sobie, że wśród wielu minusów tej izolacji ludzi od siebie, jest plus przynajmniej dla mnie.
Będzie mi raźniej, bo ja od lat spędzam święta samotnie.
Kilka razy byłam w jeden dzień świąt u koleżanki, niestety ona już 2 rok nie żyje.
Teraz nie mam nikogo, z kim mogłabym w innej sytuacji być w święta.
Może jestem dziwna, ale święta to był zawsze dla mnie czas rodzinny i wtrynianie się do cudzego życia, było nie na miejscu.
To tak jakby wyciągać rękę po jałmużnę, albo żebrać pod płotem.
Popłaciłam rachunki, miałam 1 szego jechać po zakupy, ale przypomniało mi się, że to prima aprilis.
Jestem przesądna.
Kiedyś nie zwracałam na to uwagi, ale teraz jakoś mam opory.
2.04.2020
Ta noc z 2 na 3 była koszmarna, obudziłam się za 15 czwarta i miałam iść do łazienki, ale od czasu ostatniego wypadku, opuszczam nogi na dół i czekam kilkanaście sekund, żeby się dobrze obudzić.
Jak tylko wstałam poczułam ogromne zawroty głowy i pot – zaczęłam się makabrycznie pocić?
Pomyślałam, że może capnął mnie wirus jak nie ten to inny jednak wolno podreptałam do łazienki.
W łazience jeszcze bardziej pociłam się, poszłam do kuchni i z ciasta, które zrobiłam wieczorem upiekłam gofra.
Cały czas, gdy się piekł stałam oparta o blat kuchenny pocąc się makabrycznie.
Nie wiem, czemu nie pomyślałam, żeby zmierzyć cukier zjadłam gofra, bo czułam, że powinnam go zjeść i wróciłam do sypialni.
Zmierzyłam cukier i okazało się, że mam 60 mg/dl, po tym gofrze. Ciekawe ile miałam jak się obudziłam. Zjadłam drugiego i wolno zaczął mi się podnosić do 120 mg/dl
Tak mi się spać chciało, że zasypiałam na siedząco przez godzinę w końcu poszłam spać. Spałam do 12.00. 
Doszłam jednak do wniosku, że muszę się ruszać i nie mogę się stresować.
Zatem obiecałam sobie, że kończę wszystkie stresujące rozmowy i będę biegała/truchtała/ po fotograficznym atelier.
Po skosie mogę tam zrobić osiem sporych kroków, więc jest ok.
Biegałam 5 minut.
Następnym razem będę biegała 5 i pół minuty. To jest jakaś alternatywa, żeby nie stracić sprawności.
3.04.2020
Aga zadzwoniła jakby czuła, że coś nieciekawego się ze mną dzieje.
Opowiedziałam jej o tej koszmarnej nocy zaznaczając, że już wszystko już jest ok.
Do dzisiaj jeszcze nie wybrałam się do sklepu.
Ciągle coś mi wypada, później zaś tracę ochotę, może i dobrze, bo wtedy zakupów starczy mi do świąt i na święta.
Dzisiaj skromniutki obiadek zupka na 1 małej białej kiełbasce z ziemniaczkami. 
❤ 
Przypomniał mi się Krzychu Aniu. 
Napisał, ten wiersz, bo oglądał to moje zdjęcie i ono go zainspirowało. 
Ciekawe czy pamięta tamten czas.
Perełki
Przepiękne perełki,
to praca przyrody,
z pajęczej niteczki,
i kropelek wody .
Za to talent wielki,
w fotografa oku,
pięknie je uchwycił,
dodając uroku .
Tych przepięknych pereł
tu fragmencik mały
w mojej galeryji,
widać wieniec cały......

                                       jk.  24.09.2008

sobota, 28 marca 2020

Chlebek koronawirusowy

Bajsza
Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe. Hi, hi Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie za zgodą autora
„non omnis moriar”- Horacy
~~~~~~~~~~~~~~
2 marca 2020 r
Jakby ktoś był bardzo skrupulatny, to na pewno znajdzie w blogu opis takiego mojego snu, w którym opisywałam jak płynęłam na krze - ścianie z jakiegoś ogromnego budynku do Grecji, żeby ratować moje dziecko.
Po drodze odbywały się dantejskie sceny a ja marzyłam tylko o jednym dopłynąć do mojej córki.
7 marca 2020 r
Teraz mam świadomość, że przez 3 może 6 miesięcy stajemy się niewolnikami we własnych domach czy mieszkaniach.
Zastanawiam się, czy wszyscy będziemy mieli dość samozaparcia, by wytrwać w tej niewoli?
Już ludzie stają się nerwowi, wymyślają jakieś niestworzone historie.
O 12.00 Otworzyłam na oścież drzwi do ogrodu i wywietrzyłam mieszkanie, byłam w ogrodzie 15 minut.
Jutro pójdę na dużej.
8 marca 2020 r
Jest cudna pogoda i mam świadomość, że w tym roku nigdzie nie wyjadę, więc trzeba będzie wychodzić do ogrodu, żeby się w mieszkaniu nie zakisić.
A propo’s kiszenia to wczoraj spróbowałam moje zakiszone warzywa są super.
Trzymam je w słoju w kuchni na podłodze, bo tam jest jeszcze chłodno.
Życie mimo zarazy toczy się dalej.
Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że mam kawałek ogrodu koło domu i to chyba jest bezpieczny teren.
10 marca 2020 r
Mijają dni, mimo, że grzecznie siedzę w domu mam kontakt codzienny z dziećmi, więc jestem spokojniejsza,
Największe w tej chwili obciążenie, to niepokój wynikający z tragicznej sytuacji w Mediolanie, Bergamo i okolicach.
Muszę uczyć się optymizmu, każdego dnia od nowa. 
Mam chętnego rozmówcę na Facebooku, który rozładowuje mój nieustanny stres.
Przez te zakazy czasami czuję się jak dziki rumak, ze splątanymi nogami, ale daję radę.
11 marca 2020 r
Zrobiłam dzisiaj większe zakupy, pomyślałam, że trzeba je zrobić, póki jeszcze nie ma w naszym mieście zdiagnozowanych chorych.
Zachowałam wszelkie środki bezpieczeństwa.
Na szczęście w całej Biedronce, było może 7 osób. Kupiłam, co byłam w stanie zabrać na rower i mam świadomość, że kolejne zakupy nie wiadomo, kiedy znów zrobię.
15 marca 2020 r
Myślałam o tym, by sklepy też w takich małych miastach jak Pabianice, zorganizowały możliwość zakupu nie tylko przez Internet, ale i przez telefon, bo przecież nie wszyscy starsi ludzie znają się na komputerach a nawet ich nie mają.
Napisałam komentarz w naszej Pabianickiej gazecie, by pobudzić sklepikarzy do kreatywności.
Później napisałam kolejny.
Niestety bez odzewu w końcu przy 3 komentarzu do artykułu
„Solidarni w epidemii” wskoczył na mnie fake newsowiec najpierw Dzwon Zygmunta i postanowił zareklamować się w gazecie, jaki to on jest heepy mądry i zdolny. Później dołączył do niego tata Dzwona Zygmunta, – czyli rodzinna spółka „Dzwonów” feke newsowców, którzy w Pabianickiej gazecie wiodą prym w niszczeniu wagi komentarzy. 
W końcu okazuje się, że to jeden człowiek tylko pod różnymi nickami.
Wdałam się z nimi niepotrzebnie w dyskusję nie na temat – krótko i kulturalnie.
Pomyślałam, że może taka dyskusja napędzi sklepikarzy i coś się ruszy.
Moja naiwność jest urocza.
Nikt, kto mógłby zmienić sytuację nie zjawił się.
Tak myślę, że jak wirus nas nie wykończy to umrzemy z głodu.
Napisałam też list do Prezydenta Miasta wczoraj, póki, co cisza.
24 marca 2020 r
Oglądałam zrozpaczona, ZOO safari w Borysewie. Dyrektor czy właściciel ośrodka apelował o wspomaganie, kupowanie biletów na przyszłość, bo pieniążki kończą się a zwierzęta w tym cudne białe lwy lada dzień nie będą miały, co jeść.
Chciałam wejść na stronę i kupić bilety, żeby wspomóc, ale po programie strona była oblężona i się nie otwierała.
25 marca 2020 r
 Problemy rosną wraz z ilością zakażonych koronawirusem i kolejnymi zakazami wydawanymi przez rząd.
Myślę sobie, że ja będę miała powolną śmierć, bo mam spore zapasy np. makaronów, które wręcz kolekcjonowałam, nie wolno mi ich jeść, jako węglowodanów, ale takie kolorowe kokardki, czy czarne lub zielone spaghetti pobudzały moją wyobraźnię i kupowałam nie wiem, po co?
Teraz okazuje się, jak znalazł z głodu szybko nie umrę.
Szybciej mogę mieć problem z lekami, które za jakieś półtora miesiąca się skończą.
26 marca 2020 r
To jest wojna niesamowita wojna, bo obserwujemy pole walki w Internecie, patrzymy na trumny składowane na lodowisku w Hiszpanii, słuchamy, że przez ten kryzys nie da się przejść suchą nogą, ale ważne, żebyśmy przeszli a nie utonęli.
Kolejne restrykcje wprowadza rząd, to, że niewolno nam osobom starszym wychodzić to już nikogo nie dziwi.
27 marca 2020 r
Skacze mi mocno ciśnienie, dzisiaj osiągnęło apogeum 180/89/95. Stres narasta - dzisiaj wkurzyłam się niepotrzebnie na zachowanie pewnego mężczyzny, którego zaczynałam już lubić, do tego dowiedziałam się o śmierci Ireny z Salonik, mam jej zdjęcia z czasów, gdy miałyśmy okazję się poznać. 
To ta pani w niebieskiej bluzce.
Musiałam wziąć tabletki na ciśnienie, troszkę pomogło.
Nie mogę się wkurzać, trzeba przede wszystkim panować nad emocjami, bo stres będzie pomagał koronawirusowi. 
Do tego poparzyłam sobie nogę zupą. Ostrzeżenie, żeby nigdzie nie chodzić. 
28 marca 2020 r
Dzisiaj zdecydowałam się upiec sobie chlebek, właśnie jest w piekarniku. Ciekawe jak wyjdzie? 
Wyszedł super mimo, że zapomniałam dodać sody.
Nie smarowałam jajkiem, bo jajka trzeba oszczędzać.
Tu jest przepis;

wtorek, 3 marca 2020

Antywirusowa mikstura

Bajsza
Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe. Hi, hi Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie za zgodą autora
„non omnis moriar”- Horacy
~~~~~~~~~~~~~~
2 marca 2020 r
  
Jestem przybita tym wszystkim, co się dzieje na świecie.
Martwię się nie o siebie, ale o moje dzieci.
Zrobiłam sobie sałatkę na koronawirusa, żebym miała siłę i odporność, gdy zaistnieje taka potrzeba żeby do nich pojechać.
Podam skład, bo dodałam wszystko, co może wzmacniać organizm.
Mam taki rozdrabniacz do różnych warzyw na sznurek, kupiony na allegro i w nim to wszystko rozdrabniam.

Sałatka składa się, z;
3 ząbków czosnku
¼ jabłka,
 3 migdałów,
                   2 orzechów brazylijskich,
              1 orzecha włoskiego,
            ½ pestki awokado,
                         łyżeczki płaskiej cynamonu,
                       kawałka świeżego imbiru,
                    soku z połówki cytryny,
                    ½ sporej marchewki,
                           płaskiej łyżeczki czarnuszki,
                        łyżeczki świeżej kolendry
i 1 kiwi.
Nie ciekawie to wygląda, 
ale jest dość smaczne. No i wartości są powalające.
Mam ostatnio kłopoty z ciśnieniem, jest za wysokie, lekarz kardiolog dał mi lek Avedol 12,5 mg – niestety fatalnie się po nim czuję a ciśnienie mi wcale nie spada. Nawet rośnie.
Muszę, zatem znaleźć inny sposób na obniżenie ciśnienia.
Może nawet iść do innego lekarza, po inny lek.
Tyle, że nie teraz, bo jestem ogólnie rozbita.
Ostatnio codziennie wieczorem stawiałam sobie takiego dość trudnego pasjansa, bo miałam nadzieję, że stanie się to, o czym od dawna marzę.
Niestety nie stanie się a ja już nie mam siły czynić cokolwiek, żeby to marzenie zrealizować.
Sądzę, że ze swojej strony zrobiłam wszystko, ale nie tylko ode mnie to zależy a na tę drugą stronę nigdy nie miałam wpływu.
Zatem trzeba skreślić kolejne marzenie i marzyć tylko o tym, by nie zarazić się koronawirusem.
Takie banalne marzenie. 
Może bardziej chodzi mi o moje dzieci, bo o nie się boję najbardziej.
Kolega z Warszawy zaprasza mnie do siebie, dzwoni, co kilka dni i bardzo namawia mnie na wizytę. 
Powiem szczerze jeszcze tu na wsi siedzę i czuję się bezpiecznie, jeśli chodzi o choroby.
Podróż do Warszawy nie bardzo mi się uśmiecha.
To pakowanie się tygrysowi w paszczę. Nie wiem na razie nie pojadę zobaczymy, co będzie dalej. 
Pozdrawiam wszystkich, bo w tych czasach nie wiadomo co będzie jutro.

Archiwum bloga