sobota, 16 listopada 2019

Pomijając wątpliwy entourage

Bajsza

Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe. Hi, hi
~~~~~~~~~~~~~~
16 listopada 2019 r
Od lat śledzę niektóre horoskopy, zaraziła mnie tym babcia.
Ona w newralgicznych momentach życia sięgała po karty.
Horoskop anubijski;
Starożytny Egipt fascynował i nadal fascynuje swą tajemniczością i magią.
Egipcjanie wielką wagę przywiązywali do bóstw opiekuńczych. 
Może, dlatego tak chętnie próbowali się z nimi identyfikować. 
Mój znak w nim; to - Anubis 8 - 27 maja, załapałam się na ostatni dzień
29 czerwca - 13 lipca
Anubis (gr. 'Άνουβις) –
Anubis zwany także Anpu, Inpu, Ienpw, Imeut.
Jego symbolami są: szakal, wyposażenie balsamujące, flagi (jednakże szakal jest tym najbardziej przyjętym i znanym).
Czczony głównie w Heliopolis i Cynopolis.
 
Szakalogłowy bóg mumifikacji, uczestniczył w obrządkach, podczas których martwy człowiek zostaje przeniesiony do świata podziemnego.
Anubis był czczony, jako wynalazca balsamowania i ten, który zabalsamował martwego Osiris i tym samym pomógł zachować jego ciało, by ten mógł ponownie ożyć.
O dziwo mnie martwi ludzie przerażają.
2 razy straciłam oglądając trupa przytomność.
Od tego czasu unikam takich sytuacji.
Anubis jest przedstawiony, jako człowiek z głową szakala trzymającego boskie berło niesione przez królów i bogów; lub jako po prostu czarny szakal, albo pies towarzyszący Isis.
Znaczenie tego symbolu jest nieznane.
Mnie zaintrygowało to określenie, pies Isis. 
Kiedyś oglądając moje owczarki przy jedzeniu uświadomiłam sobie, że jem jak one/delektuję się jedzeniem/. Wtedy pojawiła się myśl, że może w poprzednim wcieleniu byłam psem?
Uwielbiam obgryzać kości z mięsa i robię to niepospiesznie, delektuję się każdym kęsem.
Do dzisiaj kupuję sobie kości z mięsem gotuję na nich zupę a kości obgryzam nim zupa się do końca ugotuje.
Tu właśnie odkryłam Horoskop anubijski i mój znak w nim.
Znak Anubis.
W przeciwieństwie do prawdziwego szakala, głowa Anubisa jest czarna, co ma symbolizować jego powiązania ze śmiercią/a może ...,zupełnie jak moich owczarków, szczególnie tego, którego kochałam najbardziej/.
Anubis posiadał trzy ważne funkcje.
To on dozorował pracę balsamiarzy.
On wkładał mumię do grobowca i wykonywał uroczystość Otwarcia Ust, wtedy też prowadził duszę ku Niebiańskiemu Polu (lub też Polu Niebiańskich Ofiar, spotkałam się z kilkoma tłumaczeniami). Najważniejszą jego funkcją było jednak zajmowanie się Wagą Prawdy, by ochronić zmarłego od wiecznej śmierci.
We wczesnych egipskich podaniach, Anubis był bogiem śmierci.
Ta rola została później przejęta przez Ozyrysa, gdy popularność tego ostatniego wzrosła.
Bóg balsamowania prawdopodobnie jest związany z szakalem z powodu zwyczajów szakali, czających się przy grobach i grobowcach.
Jeden z powodów, dla którego wcześni Egipcjanie tworzyli bardziej skomplikowane grobowce, była potrzeba chronienia ich przed szakalami, włóczącymi się między grobami.
 Czcząc Anubisa, Egipcjanie błagali go, by uchronił nieboszczyka przed szakalami, później zaś także przed rozkładem, który drążył ciała zeszłych.
Anubis był synem Neftydy i Ozyrysa.
Jeden mit mówi, że Neftyda upatrzyła sobie pijanego Ozyrysa i uwiodła go, inny, że przebrała się za Izydę i...,także go uwiodła.
W każdym bądź razie rezultatem tych zalotów był właśnie Anubis.
W egipskiej mitologii bóg o głowie szakala, ściśle łączony z mumifikacją i życiem pozagrobowym.
W języku Starożytnego Egiptu był znany, jako Inpw. Najstarsza znana wzmianka o nim pochodzi z tekstów piramid z okresu Starego Państwa, gdzie łączony jest z pogrzebem faraona.
W tej epoce był najważniejszym bogiem związanym ze śmiercią, lecz w Średnim Państwie zastąpił go Ozyrys.
Przydomki Anubisa pochodzą ze związku z jego pogrzebową rolą, np. miano Ten, który jest na swoim pagórku miało podkreślać, że jest on strażnikiem umarłych i ich miejsc świętych (cmentarzy), a Ten, który jest w miejscu balsamowania mówiło o jego udziale w procesie mumifikacji.
Jak wiele egipskich bóstw, Anubis miał wiele ról w zależności od sytuacji i na ogół występował na czele wszystkich publicznych procesji w Egipcie.
W horoskopie Rola: bóg śmierci
Najważniejsze cechy: przebiegłość, inteligencja, spryt.
Kolor: karmazynowy, sjena
Święte zwierzę: szakal
Podobieństwo do innych znaków w astrologii egipskiej: Bastet, Izyda

Wygląd: mężczyzna z głową szakala

Powiązanie z horoskopem tradycyjnym: Lew
Jest to znak o polaryzacji męskiej.
To też jest zastanawiające, bo gdy wypełniałam test w książce „Osobowość plus” – wyszło, że posiadam 78 % cech męskich. 
Mój ojciec tak bardzo chciał mieć syna, niestety mój braciszek starszy umarł przy porodzie. 
Być może właśnie tak ukształtowała się moja osobowość.
 
Dla osób urodzonych w tym znaku miłość jest sensem życia.
One po prostu lubią być zakochane, żyją i umierają z miłości.
Jednak dużo czasu poświęcają również samym sobie, cenią samotność.
Może zdarzać się, że będą wchodziły w niemożliwe do spełnienia związki z żonatymi partnerami.
Niby w związku, a jednak z czasem dla siebie.
Dbają o samodoskonalenie się, to jest dla nich bardzo ważne.
Osoby te pasują do znaków Bastet i Izydy.
Innym horoskopem, który mnie intryguje jest 
HOROSKOP TYBETAŃSKI.
O tym może innym razem
Teraz z innej beczki. 
Kocham taniec, choć coraz trudniej mi oddać mu się bez trudu.
Zamykam oczy i widzę się w pięknej sukni tańczącą walca angielskiego z super przystojnym partnerem.
Taniec od lat był sposobem także na mój relaks i miłe spędzenie wolnego czasu.
Nic dziwnego, że ludzie uwielbiają tańczyć.
Taniec pomaga wydzielić się endorfinom/jak seks, czy czekolada/, wprowadza nas w stan błogiej radości, a przy okazji umożliwia spalenie kilogramów.
Endorfiny są grupą hormonów szczęścia, czyli odpowiadają za lepsze samopoczucie i uczucie przyjemności. Każdy z nas wytwarza endorfiny, które produkowane są przez najbardziej pierwotny obszar mózgu – przysadkę mózgową.
10 metod na pobudzenie endorfin
1.  Taniec – pobudza zmysły i mózg, który wytwarza endorfiny pod wpływem ruchu. Taniec (najlepiej z kimś) daje nam uczucie szczęścia i radości. Dzięki przyjaznemu dotykowi, oprócz endorfin wydzielają się serotonina, dopamina i oksytocyna. Muzyka także oddziałuje na mózg. Dzięki niej czujemy się szczęśliwi i nastawieni pozytywnie do świata.
Taniec dodatkowo pomaga w odchudzaniu i akceptacji własnego ciała.
2.   Prysznic – weź orzeźwiający prysznic, najlepiej raz zimny, a raz ciepły.
Naprzemienna kąpiel pobudzi krążenie oraz dotleni mózg.
Przyczyni się nie tylko do lepszej pracy mózgu, ale i dobrej kondycji ciała.
Jeśli nie przepadasz za zimnym prysznicem, skuś się na letnią wodę.
3.  Aktywność fizyczna – produkcji hormonów szczęścia sprzyja wysiłek fizyczny.
Organizm lubi, kiedy jesteśmy w ruchu.
Poranne bieganie czy popołudniowe pływanie poprawiają nastrój i dają poczucie szczęścia.

4.  Zjedz banana, śledzia lub owsiankę – banan i śledź zawierają magnez, witaminę B, kwasy tłuszczowe omega-3, a także substancje pobudzające organizm do produkcji endorfin. Owsianka zawiera węglowodany złożone, które przyczyniają się do podniesienia cukru we krwi i dodają energii, a jednocześnie poprawiają nastrój. Zacznij drugie śniadanie od któregoś z tych produktów, a będziesz tryskać radością.

5.  Czekolada – nie tylko dostarcza magnezu, bo po zjedzeniu kawałka w naszym mózgu pobudzają się endorfiny. Przeciwdziała depresji i pobudza hormony szczęścia.    

6. Śmiech – obejrzyj kabaret, komedię. To wszystko wywołuje uśmiech na twarzy i pobudza endorfiny.

7. Seks – jest szczególnym lekiem na depresję. Podczas aktu płciowego mózg przechodzi hormonalną zmianę i wydziela endorfiny.
To hormony szczęścia działają na nas pozytywnie i są 
naturalnym antydepresantem.
Szczególny humor po współżyciu 
zawdzięczamy także męskiemu nasieniu, 
w którym znajdują się substancje działające antydepresyjnie.
Podczas stosunku do krwiobiegu kobiety przenikają hormony przedostające się do mózgu i wpływające na samopoczucie.

8. Trening autogenny/moje uczennice zapewne pamiętają jak uczyłam je tego treningu/ – jest on skuteczną metodą na relaks.
Połóż się wygodnie na łóżku, zamknij oczy i włącz wyobraźnię. Następnie rozluźnij wszystkie mięśnie, poczynając od głowy a kończąc na placach u stóp. Dzięki treningowi wprawisz się w stan spokoju i odprężenia. Jeśli będziesz go wykonywać regularnie, złagodzisz lęki i napięcie.
Dodatkowo, aby poczuć większy efekt, 
włącz spokojną muzykę.
9. Wyraz twarzy – pokazuje to, co tak naprawdę czujemy – /fotograf wie to najlepiej/.
Rozluźnij czoło, tak, aby zniknęły zmarszczki i rozciągnij brwi.
Postaraj się przez dłuższy czas utrzymać gładkie czoło, 
ponieważ jest to sygnał do mózgu, że jesteś odprężony. To naprawdę działa!

10. Zachwalaj się, – kiedy mówimy o sobie i chwalimy się podkreślamy swoje sukcesy. Mówienie o sobie jest zdrowe.
Aktywuje się wtedy obszar mózgu powiązany 
z odczuwaniem przyjemności podczas jedzenia, współżycia seksualnego czy zabawy.
Dlatego warto chwalić się swoimi osiągnięciami publicznie.
Czekolada, śledzie, gimnastyka i seks – to wszystko jest odpowiedzialne za wytwarzanie endorfin, wytwarzanych w ośrodkowym układzie nerwowym.
Pół godziny tańca towarzyskiego to utrata takiej samej ilości kalorii jak podczas 30 minutowego energicznego spaceru, czy 15 minut na siłowni.
Taniec jest jednym ze sposobów na zachowanie świetnej figury i doskonałej kondycji psychicznej nawet w wieku podeszłym.
Najlepsze jest to, że działa to absolutnie niezależnie od wieku.
Ostatnio przypadkowo trafiłam na zajęcia Salsy Latino dla pań po sześćdziesiątce.
Nie jedna młoda dama pozazdrościłaby tym kobietom figury, wigoru i elegancji ruchów.
Jako młoda studenta z uśmiechem na ustach zawsze chodziłam na zajęcia z tańca, prowadzącym na AWF- ie był - słynny prof. Sroka.
To on nas potrafił tak zmobilizować na zajęciach, że po nich – można było wyciskać pot z kostiumów gimnastycznych, w których miałyśmy obowiązek ćwiczyć.
Są badania przeprowadzone przez włoskich naukowców.
Wykazują one, że u osób z niewydolnością serca, które jako formę swojego rodzaju rehabilitacji stosowały właśnie taniec stan szybciej wraca do normy.
Zajęcia taneczne zaczynają się obowiązkowo od krótkiej rozgrzewki. Bez tego, nawet w trakcie z pozoru nieobciążających układów choreograficznych skończymy z ogromnymi zakwasami.
Pamiętajmy, zatem, aby zawsze rozciągnąć przede wszystkim mięśnie.
Podczas tańca musimy być zdolni do większego niż zwykle zakresu ruchu wszystkich grup mięśni. Ciekawe jest także to, że taniec pozwala zwiększyć naszą siłę.
Wszystko przez to, że zmusza nasze mięśnie do utrzymania ciężaru naszego ciała.
Chodzenie na lekcje tańca może zwiększyć, zatem poczucie własnej wartości i rozwijać umiejętności interpersonalne, ale i zmniejszyć stres i napięcie.
Nie jest to jednak wszystko.
Pozytywne skutki tańca to nie tylko nasz świetny humor i nastrój.
Muszę o tym poważnie pomyśleć, bo już drugi raz miałam niebezpieczne zachwianie równowagi.


poniedziałek, 11 listopada 2019

A ja przekornie o jesieni

Bajsza
 Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe. Hi, hi
~~~~~~~~~~~~~~
11 listopada 2019 r
Ponieważ jesień właściwie się kończy i już zdjęć nowych nie zrobimy, może warto oddać się dawnym fantazjom i poszybować jak dębowy liść na wietrze w nasze kolejne marzenia.
Proszę tylko, bez względu na nasz wiek, nie ograniczajmy się z jakichś błahych powodów. 
Dajmy po prostu czadu a co? 
Szalonym wszystko wolno.
Wszystko niestety zależy od tego na ile jesteśmy osadzeni w społeczeństwie, na ile ono wyznacza nam naszą drogę, na ile ogranicza naszą wyobraźnię, na ile psychicznie czujemy się zależni od innych. 
Pamiętajmy, że przede wszystkim mamy dbać o siebie.
Kościół wielu z nas wyznacza konkretną ścieżkę obwarowaną 10 przykazaniami.
Społeczeństwo dokłada nam dodatkowe ograniczenia – jakby dobrze pomyśleć to 85 % naszych decyzji zupełnie od nas nie zależy.
Gdybyśmy nie czuli się skrępowani różnymi opiniami, to pewnie dalibyśmy upust naszym fantazjom - a tak?
Fantazje starszej pani hi, hi zaśmieje się młody pasjonat remontowanej latami Hondy, ale może coś, wymyka się jednak stereotypom, jest nowatorskie, fantazyjne, wymaga wyobraźni niebanalnej.
Niestety nie tak łatwo jesteśmy w stanie wymyślić coś, czego inni jeszcze nie wymyślili.
Okazuje się, że bez względu na wiek, ogranicza nas obstrukcja umysłowa, wyblakłe pomysły, ograniczenia moralne, niemożność nowatorskich skojarzeń w końcu strach przed ryzykiem i jego konsekwencjami.
Fantazja – kochani pomyślmy o tym - czy w naszym codziennym życiu pozwalamy sobie bez oglądania się na innych na odrobinę choćby fantazji, która pobudzi nasze zmysły nie koniecznie do seksu, ale dla naszej osobistej przyjemności do oddania się czemuś, co będzie dla nas nowe. 
Przecież nie po to jesteśmy na tym świecie, by dogadzać tylko innym, przynajmniej czasami powinniśmy dogodzić sobie, bo jak my będziemy szczęśliwi, to Ci, którzy żyją obok nas też troszkę tego naszego szczęścia uszczkną.
I wracając do tych kontaktów między ludzkich – myślę, że najważniejsze jest, żebyśmy przede wszystkim dogadywali się sami z sobą, żebyśmy lubili siebie a nawet kochali i niech mi nikt nie mówi, że to narcyzm.
………………………………………….
Pamiętacie też o tym, że mózg człowieka wykorzystywany jest w około pięciu do sześciu %.
Niektórzy osiągają dwanaście procent.
Jeśli zatem istnieje taka możliwość, że
mózg siłą woli potrafiący komunikować się bezpośrednio z innym mózgiem, to, czemu tego nie wykorzystujemy w życiu. 
Wyślij mi telepatyczny przekaz - przynajmniej spróbuj. 
Przykłady telekinezy, telepatii i innych tego rodzaju zjawisk są znane.
Być może na to pozostaje nam ta nieużywana część mózgu?
Wystarczy trening i przebicie bariery wiary we własne możliwości.
Uwierzmy, że potrafimy.
Może właśnie ten czynnik spowodował rozwój mózgu?
…………………………………………..
W związku z tym ponawiam pytanie - po co człowiekowi tak duży potencjał, gdy wykorzystanie jego jest tak minimalne?
Możemy brać pod uwagę fakt, że jednak nasza percepcja jest bardzo ograniczona.
Niewykluczone, że posiadamy narzędzie /mózg/ do tego, by stanąć dużo wyżej na drabinie ewolucji, ale wolniej się rozwijamy niż to zaprojektowała ewolucja.
Jedno jest pewne i to wie każdy z nas, że czym więcej trenujemy a więc rozwijamy się w jakiejś dziedzinie, tym bliżsi jesteśmy doskonałości, hi, hi, która tak naprawdę nie istnieje i jest tylko wytworem naszej wyobraźni pod warunkiem, że ją w ogóle posiadamy.
„Trening czyni mistrza” a „nietrenowany organ zanika” – Panowie trenujcie, by nie stracić zdolności prokreacyjnych i mieć nienaruszone ego, bo nic go tak u mężczyzny nie narusza jak niemoc.
Polecam seler jakby, co a nie niebieskie tabletki.
JESIEŃ
Spójrz, jaka smutna jesień tego roku.
Deszcz postrącał z drzew ostatnie liście.
Wiatr wieczny włóczęga stuka w szyby nocą.
Tak chłodno jest i tak mgliście.
Spójrz, jacy jesteśmy smutni tej jesieni
i jacy samotni.
Nawet krople deszczu na szybie,
są od nas zabawniejsze
i o wiele bardziej szczęśliwe.

                                                  bajsza
Jeszcze tylko jesienna nutka mojego kolegi z Melbourne


sobota, 9 listopada 2019

Szabaj

Bajsza

Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe. Hi, hi
~~~~~~~~~~~~~~
9 listopada 2019 r
Szabaja poznaliśmy, gdy byliśmy na plenerze fotograficznym w Puszczy Białej ja Maciek i Jacek. 
Właściwie to on mnie poznał, bo najwyraźniej jak ja uwielbiał lody, hi, hi i gdy chłopcy poszli fotografować jakiś cmentarz a ja sobie zafundowałam loda z rożka on mnie zauważył i już nie odpuszczał, szedł obok, wpatrzony tymi czarnymi ślepiami z błagalnym wzrokiem, żebym się z nim podzieliła lodem. 
Upał był jak cholera i nie bardzo mi się uśmiechało oddawać swojego loda przybłędzie. Otworzyłam drzwi od samochodu, żeby powietrze wpadło i wymiotło zaduch. 
Wtedy on wskoczył na tylne siedzenie i zaczął po psiemu dopominać się choćby jeszcze odrobiny loda. Na początku był smutny, ale z czasem nabrał zaufania i cieszył się ze wszystkiego. 
Mój brat, powiedział, że chyba go bili, bo bał się raptownych ruchów.
Przekrzywiał łepek a to w prawo a to w lewo i popiskiwał, ale tak cichutko i uroczo. Zawsze miałam kota na punkcie psów, więc dałam mu końcówkę, czyli mniej więcej połowę. 
Jadł wolno degustując jak stary koneser. 
Patrzył na mnie i widać było, że najwyraźniej zakochał się skubaniec. 
Za lody znosił różne cierpienia, jak tu ogromną miłość Suzi
Czy, gdy sam popadał w amory. 
Świetnie stróżował na jachcie.
Uwielbiał spacery z Susi.
Z Maćkiem też się zakumplował.




Ostatniego psa straciłam, gdy pojechałam do lekarza do Łodzi po pobiciu przez takiego jednego, któremu najwyraźniej przeszkadzałam. 
Robili mi tam w WAMie tomografię komputerową kręgosłupa szyjnego, bo ponoć przesunął mi go niebezpiecznie i trzeba było ubrać mnie w kołnierz ortopedyczny na blisko 3 miesiące. 
Gdy wróciłam, nie było mnie w domu z 6 godzin, ogromny schorowany już ze starości owczarek niemiecki miał już chyba z 18 lat bardzo wymiotował, 

był praktycznie w agonii. Tuliłam go do siebie, bo kochałam go jak wcześniej żadnego psa, 
ale wiedziałam, że już z tego nie wyjdzie. 
Umarł po godzinie. 
Mogłam podejrzewać, że ktoś go podtruł, gdy mnie nie było, ale wiedziałam, że nic nikomu nie udowodnię. Na szczęście, dożył w szczęśliwości swojego końca. Szkoda tylko, że stało się to wtedy, gdy ja byłam u lekarza. 
Gdy wróciłam, nawet już nie cierpiał położył się na moich kolanach i tak odszedł świadomy, że go tulę a wychowałam go i troszczyłam się o niego od szczeniaczka zaraz po urodzeniu. 
Nie rozstawaliśmy się, tylko na tyle, gdy jechałam na 3, 4 godziny do pracy. Gdy odszedł obiecałam sobie, że już żadnego psa nie chcę. Bałam się cierpienia, jakie towarzyszy, gdy odchodzą. 
Już wtedy mieszkałam sama i później, gdy Szabaj się przyplątał i za cholerę nie chciał wysiąść z mojego samochodu chłopaczyska stwierdzili, że najwyraźniej mój poprzedni pies go do mnie przysłał, żebym nie czuła się samotna. 
Oczywiście, były z nim kłopoty, poszarpał w domu Aśki zasłonki z Ikei, gdy pojechaliśmy bez niego do Pułtuska, u mnie też psocił czasami, jak to żywy i radosny piesek, ale i ja i Maciek kochaliśmy go bezgranicznie. 
Był tu do końca na pewno bardzo szczęśliwy. 
Teraz już mogę patrzeć na te filmy nie płacząc, pierwsze 2 lata płakałam za każdym razem, gdy je oglądałam.
........................
Musiałam ten film inaczej pokazać, na parapecie stało radio i grało jakąś melodię, na Facebooku wyciszyli mi całkiem głos a tu najważniejsze są odgłosy natury a nie jakaś tam melodia. 
Mam nadzieję, że tu się nie dopitolą, po co puszczają melodję w radio jak nie może się ona w tle nagrać - przecież widać, że chodzi tu o odgłosy natury. Radio w końcu wyłączyłam, bo przecież Szabaj był szczęśliwy, nie z powodu tej melodii, ale z powodu cudownego klimatu w ogrodzie i domu 

piątek, 8 listopada 2019

O przy ja ciel....

Bajsza
Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe. Hi, hi
~~~~~~~~~~~~~~
5 - 8 listopada 2019 r
Zaczynam każdy dzień herbatą z białej morwy i patrzę przez okno na swój Eden, wysypując słonecznik ptaszkom.
Później dzień się sączy wartkim lub sennym strumieniem zależy to 
od pogody.
Piję kawę i sprawdzam poziom cukru we krwi.
Znów jestem słodka. 
Nie wolno mi jeść żadnych słodyczy i to jest smutne.
Zamykam oczy i marzę o wisience na torcie orzechowym, który każdego roku robiłam na swoje imieniny - dawniej. 
Imieniny! No właśnie - będzie smutno.
Tyle lat a teraz mogę tylko sobie pomarzyć.
Marzenia...
jeszcze słońca złota kula,
która promiennie mnie rozczula,
ten wiatr, który we włosy wplata
srebrzystą nić babiego lata
.....................................................
We mgle nieznanej drogi kres
Ten liści szelest i te lata,
które zostały za mną gdzieś
i tamta senna smutna chata,
której zabrakło chyba łez,
bo bardziej krzywa niż garbata
 
Myślenie alternatywne
W sumie szkoda, że ludzie tak rzadko malują na ubraniach, pomyśl moja ulubiona koszulka na rower powinna mieć na plecach pełno niezapominajek a z przodu barwne motyle.
Wiesz uwielbiam rzeczy z duszą takie, które ktoś kiedyś dotykał nie tylko w celach produkcyjnych, ale z sympatią, emocjami jakiekolwiek one by nie były
Przygnębia mnie jak ludzie kłamią, kluczą, wymyślają jakiś niestworzone historie, wcześniej twierdzili, że są przyjaciółmi.
Życie realne, szczególnie teraz wymaga ciepła, które poezja tworzy spontanicznie. 
Ktoś, kto długo czeka ciągle z czegoś rezygnuje, bo "ma" nadzieję, że warto jeszcze zrezygnować i tym razem.
Zrezygnować, gdy szanse na piękny poranek są znikome, lub praktycznie nie ma ich wcale.
Dochodzimy do perfekcji
w SZTUCE REZYGNACJI z kolejnych nadziei.
Marzysz, jeszcze czasami?
Ja marzę, by los nie zabierał mi tych okruchów maleńkich szczęść.
Wiesz, o czym można marzyć?
Choćby o tym, by zjeść, bez konsekwencji tłuczone ziemniaczki ze skraweczkami i popić maślanką,
Mam pecha, bo los przez całe życie zabiera mi wszystko, co wcześniej dawało mi radość.
Znów mi zabrał kolejną radość – to moja wina?
Co Wy tu pitolicie o burkach, bańkach, totalnym katolicyzmie w Polsce i o tym, czy wolno zabijać czy nie?!!
Czy zabicie innego człowieka może być słuszne światopoglądowo, z powodu wiary albo z powodu wolności słowa?
Każdy człowiek na świecie ma swoje wartości, które są dla niego ważne, ale przecież nie aż tak by je upowszechniać. Będzie zabijał, bo uzna, że jest to sposób na popularność idei takiej czy siakiej.
Chcesz żyć w grupie i identyfikować się z jej przekonaniami – ok!!!
Nikt Ci nie zabrania braku własnego zdania, nikt Ci nie zabrania podpierania się ideologią INNYCH, bo na własną nie tylko Cię nie stać, ale jesteś zbyt maluczki, by PONOSIĆ odpowiedzialność za własne życie, czy własne poglądy
Każda religia jest dla tych, którzy są zbyt durni, by samodzielnie brać odpowiedzialność za swoje czyny, boją się WŁASNYCH WYRZUTÓW SUMIENIA.
Muszą się wyspowiadać oczyścić, żeby nie pluć sobie w gębę w lustrze.
Spowiedź poprawia im humor jak mnie kawa rano. Żyjemy w świecie USTALEŃ w SPOŁECZEŃSTWIE i co tu pitolić, czy kobieta może w burce czy może na golasa wyjść na ulicę.
Spróbuj wyjść na golasa nawet jak jesteś facetem, – którym prawie we wszystkich społeczeństwach poza jednym plemieniem w okolicach dolnej Amazonki więcej wolno.
Wsadzą Cię do wariatkowa i tyle.
ALE…..jak masz kaprys przepłacić go pobytem w głupotkowie to nie chrzań, że to niesprawiedliwe. CZŁOWIEKU naucz się odpowiadać za własne czyny i marzenia i nie wchodź w te wszystkie GANGI typu katolicyzm, buddyzm, PiS, czy PO.
Weź do cholery odpowiedzialność za SWOJE życie i SWOJE czyny.

wtorek, 5 listopada 2019

Najazd obcych i utrata świadomości.

Bajsza
Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe. Hi, hi
~~~~~~~~~~~~~~
29 - 5 listopada 2019 r
    
Wiem, że to raczej nikogo nie obchodzi, ale najwyraźniej tracę motywację do życia.
Popadam w jesienną apatię, wszystko zdaje się nie mieć żadnego sensu.
Bardzo chciałam mieć pieska, ale analizując „za” i „przeciw” nie wiem czy powinnam.
„Za” miałabym towarzystwo, kogoś, kto mobilizuje, do wyjścia na spacer, kogoś, do kogo można się przytulić, nawet odezwać, gdy jest smutno, kogoś, kim trzeba się opiekować, być odpowiedzialnym itd. 
„Przeciw” - mam zimno w mieszkaniach, piesek mógłby się przeziębiać, musiałby spać ze mną w łóżku.
Piesek kosztuje „pi razy drzwi” – ok. 300 zł miesięcznie, ciągle jeszcze mam wakacyjny dług.
Choruję może być sytuacja, że będę musiała iść do szpitala, wiem, że to ostateczność, ale może się zdarzać.
Minusów jest więcej, iż plusów.
Więc jedno moje marzenie szlag trafił.
Miałam wyjechać, ale takie zaproszenia, miałam każdego roku, od 2015, kiedy to pierwszy raz byłam w Mediolanie.
Cisza…, a i moje zdrowie nie wiem czy jest ok. do latania samolotem.
Arytmia serca, kłopoty z żyłami, kto wie, co jeszcze.
Byłam na stronie Yorków i serce mi pęka, tak bardzo chciałabym, ciast nie mogę, pieska nie mogę.
Matko jedna to po prostu nie ma sensu, jak już nic nie mogę to, czym się cieszyć?
Zjadłam sobie lody na pocieszenie z borówką amerykańską.
Cukier oczywiście skoczył a jak inaczej mogło być? 
Teraz za każdą przyjemność przepłaca się zdrowiem.
Wszystko się kończy lodówka prawie świeci pustkami a mnie się nie chce nawet iść do sklepu.
Pewnie pojadę do sklepu jak już w lodówce zostanie mi tylko światło.
Nie rozumiem ludzi a już mężczyzn to całkiem nie rozumiem.
Stałam się niedzisiejsza – tak to można określić.
Nie wiem może się mylę może to tylko moja bujna wyobraźnia, ale w ostatnim czasie tzn. od 15 października do wczoraj, prosiło mnie o dodanie do kontaktów na Facebooku ok 200 mężczyzn. 
Sprawdzałam nim dodałam ich miejsce zamieszkania i zdjęcia/są zwykle wspólnymi znajomymi z innymi moimi kontaktami/.
Niby byli to artyści malarze czy rysownicy z różnych stron z Indii, Turcji, ale i Włoch, czy Francji.
Kobiet było zaledwie kilka.
Nie wiem wcześniej tego nie było.
Praktycznie nie wielu prosiło o dodanie do kontaktów. 
Rocznie najwyżej z 40.
Teraz niektórzy zaczynają pisać, okazuje się, że nawet nie wiedzą gdzie ja mieszkam.
Jak jednemu napisałam, że jestem z Polski, to, mimo, że wcześniej przysyłał mi różne wirtualne prezenty i zachęcał do rozmowy. 
Jak napisałam, że jestem Polką on na to, że „mam się trzymać od niego z daleka, bo jestem z narodu papy Jana Pawła II”. Byłam w szoku, bo to nie ja zaczęłam z nim pisać.
Odpowiadałam tylko na jego wirtualne zaczepki.
Niby mieszkał we Włoszech na południu.
Miał jednak paskudną gębę, ja to natychmiast zauważam, taki grymas wiecznego niezadowolenia.
Co on ma do narodu papieża Jana Pawła II? 
Wyrzuciłam go z kontaktów.
Zastanawiałam się nad tym nalotem nowych kontaktów.
Czy przypadkiem jacyś terroryści chcą mieć z nami kontakty – to jest bardzo dziwne.
Teraz już nikogo nie dodaję. 
A za to zablokowałam wszystkich Marcello Ferrari, /bo tak się niby nazywał - Ferrari - no nie/blondynka złapie się na markę/ – zablokowałam ok. 30 facetów o tym nazwisku/, choć ten, co pisał do mnie zlikwidował konto.
To też jest dziwne.
W wiadomościach prywatnych teraz figuruje, jako użytkownik Facebooka, zaś w miejscu gdzie były jego wpisy jest informacja 
„Ta wiadomość została tymczasowo usunięta, ponieważ konto nadawcy wymaga weryfikacji”.
No to chyba podpadł przez te wpisy do mnie i dobrze.
Masakra, miałam moment, że nie wiedziałam, co się ze mną dzieje.
Szlam do łazienki i nagle czułam, że nogi mi się plączą i że za moment upadnę.
Chwyciłam z całej siły drzwi od łazienki i to było najgorsze widziałam na nich jakby ekran komputera i chciałam go wyłączyć, bo wydawało mi się, że jak wyłączę to odzyskam siłę.
Nie wiedziałam jak to zrobić – obłęd.
 Mózg odmówił mi całlkowicie posłuszeństwa. 
Stałam tak kilka sekund i nagle pozbierałam się, ale było naprawdę tragicznie.
Coś dziwnego ostatnio się ze mną momentami dzieje. 
Mam takie jakby zawroty głowy, jakby krew mi nie dopływała do mózgu i na sekundy tracę kontakt.
To w sumie było bardzo niebezpieczne, bo jakby trwało dłużej albo jakbym upadła, mam tam 2 stopnie w dół i
posadzkę i tzw. wąskie gardło znaczy ściany w odległości metra od siebie, mogłabym uderzyć głową i nie wiem jakby się to skończyło.
Teraz już muszę uważać i raptownie nie wstawać, póki nie odzyskam równowagi.
Tereska tak miała na rok przed śmiercią, takie zachwiania równowagi, tylko ona nie miała cukrzycy i była 10 lat starsza ode mnie.
Jak piszę to niby wszystko jest już ok., ale przeraziłam się.
Nie, żebym się bała śmierci, wcześniej czy później tak się to skończy. Tylko, żebym sobie nie narobiła jakiejś niepełnosprawności i kłopotu, żeby ze mną nie było.
Wcześniej pisałam z Maciejem i wszystko było ok. 
Tyle, że ten cukier mi skoczył i czekałam, żeby spadł, bo wzięłam najpierw długodziałającą insulinę a później jeszcze musiałam krótko działającą poprawić, bo był ciągle za wysoki.
Zero przyjemności, bo odrobina i tak to się kończy.
Jakiś nerwus, pewnie wezwałby karetkę, ja to biorę na klatę i karawana idzie dalej, póki, co.


Archiwum bloga