piątek, 8 kwietnia 2022

Bardzo mroczna historia cz. 5

Bajsza

Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe. Hi, hi

Ściąganie pobieranie, udostępnianie zdjęć i treści - jest zabronione – objęte prawem autorskim.

8 kwietnia 2022

 „non omnis moriar”- Horacy

❤❤❤

Ojciec kochał dzieci i psy.

 Jego siostry miały już dzieci, spędzał z nimi sporo czasu i bardzo lubił ten czas.

❤❤❤

Nim się urodziłam ojciec czekał na kolejnego syna i zapowiedział lekarzowi położnikowi, temu samemu, który odbierał mnie prywatnie w łódzkim domu dziadków na Alejach Kościuszki 37 - /tak jak brata/, że, gdy umrze mu kolejny syn, to tu ma pistolet – pokazał mu go i siedział pod drzwiami „zabiję Cię jak dziecko będzie martwe”.

Lekarz był przywieziony z Pabianic nazywał się Pieszak i był wybitnym specjalistą.

❤❤❤

Urodziłam się jak brat z sinicą/cyjanozą/, nie dawałam znaków życia.

Mama mówiła, że lekarz wychodził ze skóry by mnie ocucić i uratować.

W końcu udało mu się, – więc lekarz przeżył ja też.

Sądzę jednak, że ojciec był rozczarowany, czekał przecież na syna.

❤❤❤

W niecałe 3 miesiące po moim urodzeniu mama przeprowadziła się do swojej mamy, babci Poli w Pabianicach.

❤❤❤ 

Dla mnie jak dzisiaj o tym myślę było to dziwne, bo babcia Pola zakochana w swoim przedszkolu na pewno nie kwapiła się, by mamie pomagać w opiece nade mną.

Mama też była zawsze raczej lekkoduchem, zatem wysyłanie żony do Pabianic do teściowej, gdzie warunki mieszkaniowe były gorsze niż w Łodzi wydaje się dziwne.

Dziwił mnie też fakt, że, mimo iż nie byłam chłopcem, ojciec, który kochał jak twierdziła mama dzieci, tak łatwo zgodził się na rozstanie z oczekiwanym dzieckiem.

❤❤❤

Po latach zaczęły do mnie docierać plotki, że ojciec i teść, czyli jego ojciec Józek mieli wtedy wspólną kochankę/kołnierzykarkę, – czyli osobę, która szyła kołnierzyki w firmie/ i która ponoć z jednym z nich była w tym czasie w ciąży.

W domu teściów coraz częściej były awantury z tego powodu.

❤❤❤

 Mama tłumaczyła mi, że byłam chorowita i dla mojego dobra przeniosła się z przemysłowej Łodzi do Pabianic, ale ja czuję tu teraz 2 dno, o którym mama nie chciała mówić.

Ojciec podobno w każdą sobotę i niedzielę był u nas w Pabianicach, ale czuło się, że były to kurtuazyjne wizyty.

 Tych wizyt ojca do jego śmierci nie było wiele, pozostał mi po nich pluszowy różowy piesek i prawdziwy srebrny owczarek niemiecki, /Diana/, wytresowany by chronić mnie przed porwaniem cyganek, których w okolicy nie brakowało.

❤❤❤

Mój ojciec jednak nie przyjechał do Pabianic na mój chrzest, ponoć, dlatego, że ojcem chrzestnym był jego ojciec, czyli dziadek Józef.

❤❤❤

Po tym chrzcie była straszna awantura w domu łódzkich dziadków, to było niecałe 2 miesiące przed tajemniczą śmiercią mego ojca.

O tym dowiedziałam się wiele później.

❤❤❤

Pytałam mamę, często o śmierć ojca?

Zawsze odpowiadała mi podobnie;

„Szczegółów nie znam tylko z opowieści jego rodziny wiem, co się stało”.

❤❤❤

To był ciężki czas dla ojca, miał za ledwie 27 lat, urodziła mu się po śmierci syna, córka, jego kochanka była w ciąży nie wiadomo czy z nim czy z jego ojcem.

Firma, która dawała mu tyle radości została przejęta przez państwo on, co prawda został prezesem, ale już nie mógł nią kierować tak jakby chciał.

Był w nieustającym sporze z własnym ojcem, którego nie wątpię kochał, sprawiał licznymi awanturami cierpienie matce.

Rozstał się z żoną.

Gdzieś na świecie w dalekim Ostrzeszowie żył jego synek z czasów obozowych

❤❤❤

Ojciec kochał dzieci, lubił bawić się z moimi kuzynami, 

Ale po trochu zaczął zapijać smutki.

❤❤❤

Wiele lat później usłyszałam jak mężczyzna, z którym miałam dziecko i mieszkałam, opowiadał naszym wspólnym znajomym, że mój ojciec był alkoholikiem.

Mówił to po to, by zdyskredytować chyba mnie - wiadomo/córka alkoholika/.

❤❤❤

Nie mówił o tym, że jego własny ojciec miał tzw. tygodniówki, /czyli znikał na tydzień z domu i pił z kumplami w działkowej świetlicy, kompletnie zapominając o rodzinie/.

Był zwykłym pijaczkiem.

Teściowa moja, którą bardzo szanowałam, choć była prostym, ale dobrym człowiekiem, też lubiła sobie „chlapnąć”, nigdy jednak nie była pijana, choć sama widziałam pędziła bimber ze śliwek a plotki krążyły, że przystawiał się do niej parobek „kołtuniarz”. 

Chyba z powodu tego bimbru, bo nie z powodu urody.

❤❤❤

No cóż jedni widzą słomkę w cudzym oku a belka we własnym im nie przeszkadza.

❤❤❤

Jeśli nie możesz kogoś zdyskredytować, bo mu do pięt nie dorastasz, szukasz sposobu, by ośmieszyć jego rodzinę.

Przecież dziecko kogoś takiego nie może być wartościowe, taki człowiek to śmieć – tak inni powinni myśleć.


Był to okres, gdy wzięłam urlop dziekański z powodu ciąży i robiłam wszystko, by jak najszybciej wrócić na studia.

Potrzebowałam wsparcia, ale okazało się, że moja nowa rodzina miała dla mnie inne plany.

Kombinowano jakby mnie wykorzystać z pożytkiem dla nich.

Siostra męża miała 2 podrośniętych /6 i 7 lat/dzieci, ale w 2 miesiące po mnie urodziła 3 dziecko chłopaka.

Miała nianię ze wsi prostą dziewczynę, jednak oni wymyślili, że byłoby taniej i lepiej, gdybym to ja zajęła się jej dziećmi zamiast kontynuować studia.

Powiedzieli mi to, /na co Ci są potrzebne studia?

Masz skończone Studium Nauczycielskie, do pracy iść nie musisz, my Ci „coś tam” za opiekę nad dziećmi będziemy płacić/.

Byłam sierotą, po co sierocie studia jak może być „nianią u Państwa”?

Taki plan wymyślono na moje dalsze życie.

Na szczęście nie poddałam się.

Wróciłam na studia i skończyłam je z wynikiem bardzo dobrym.

❤❤❤

Jego rodzina miała się za coś lepszego, byli tzw. „prywaciarzami”. Teściu miał 3 czy 4 krosna, na których tkał kapy do Rosji i nieźle kombinując miał z tego sporą kasę. Chwalili się, że po wojnie mieli złoto w glinianych garnkach ukryte w piwniczce pod podłogą kuchni.

Jak się „na lewo” kupowało przędzę można było z tego całkiem nieźle żyć.

❤❤❤

A moja rodzina no cóż, już praktycznie nie istniała, w każdym razie nikt jej nie znał.

Pabianicka babcia umarła, gdy miałam 18 lat, zostały tylko tzw. pociotki, którymi „Państwo” gardziło – nigdy ich do siebie nie zapraszało, nawet mojej mamy.

Rodzina ojca też nie istniała w każdym razie nie ujawniała się.

❤❤❤

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za notkę i pozdrawiam

Archiwum bloga