piątek, 12 maja 2023
wtorek, 9 maja 2023
Już wiem!!!
Bajsza
Wszelkie
podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie
przypadkowe. Hi, hi 144412
Ściąganie pobieranie, udostępnianie zdjęć i treści -
jest zabronione – objęte prawem autorskim.
9 maja 2023
❤❤❤
Odchodzę w mrok.
Już wiem!!!
Wczoraj, to wyczaiłam jedząc
kolację, na którą miałam lody Milka - waniliowe z kawałkami czekolady mlecznej
W każdej ręce miałam loda i
lizałam je na przemian.
Wtedy zrozumiałam, że właśnie
w takim momencie, gdy człowiek jest niewyobrażalnie szczęśliwy powinien
umierać.
U mnie to jest moment
jedzenia dobrych lodów koniecznie w wafelku.
Później zadałam sobie
pytanie czy w porównywalny sposób byłam tak szczęśliwa w innych sytuacjach?
Okazuje się, że to ja
starałam się uszczęśliwiać innych – nie oczekując nawet wzajemności od nich.
Jakoś chyba czułam, że mi
nie należy się szczęście.
To było kompletnie
kretyńskie, ale sądziłam, że na szczęście trzeba sobie zapracować.
Więc inni mnie nie uszczęśliwiali.
Nie zależało im na tym, co
czuję.
W ten sposób substytutem
mojego szczęścia stały się lody.
To ma swój magiczny sens,
bo, gdy już nie ma obok mnie nikogo, komu na mnie zależy, zawsze mogę kupić
sobie lody i uszczęśliwić się sama.
Dziś od rana byłam masakrycznie
chora.
Ból był taki, że chciałam ściany
gryźć. Oczywiście próbowałam i tabletek i lodów nic nie pomagało.
Płakałam, przeklinałam w myślach
wszystko na nic.
Włączyłam bardzo nudny film
i mnie znużyło w końcu zasnęłam.
Gdy się obudziłam wzięłam po
4 godzinach kolejną tabletkę i 5 porcji 2 gałkowych lodów.
Prawie się zamroziłam, ale
ból złagodniał. O 15.00 dostaję sms z pytaniem, czy dzwoniłam do koordynatorki
umówić dalsze leczenie.
Nie ma pytania o to jak się
czuję, już nie mówię o to jak sobie radzę z bólem, co sobie zrobiłam na obiad,
czy w ogóle jadłam coś.
Ważne tylko jest dalsze
leczenie.
Byłam nawet zdziwiona, że
nie pytano mnie, czy robię porządki a ja mimo tego niewyobrażalnego bólu
musiałam załadować kontener śmieci, bo okazuje się, że jutro wywożą.
Po tym załadunku myślałam, że umrę – wyłam z
bólu jak wilk za górą.
Straszny dzień, mimo
zjedzenia 10 gałek lodów.
Znowu zalewa mnie płyn
ustrojowy.
Płynie rowkiem na pupie –
jest żrący i tylko patrzeć jak wróci ból.
Wpadłam na pomysł, żeby wypróbować
maści chińskie doodbytnicze na stany zapalne.
Medycyna chińska znana jest
na świecie a nóż któraś będzie skuteczna.
Znowu zaczyna boleć muszę
przerwać pisanie.
Muszę jeszcze godzinę bólu
wytrzymać do kolejnej tabletki.
Zjem kilka truskawek są
pyszne, może ból złagodnieje.
Znowu strasznie się pocę –
cukier spadł?
Wytrzymałam prawie godzinę
strasznego bólu nie biorąc tabletki – jeszcze 10 minut i będzie 6 godzin, ale
to jest męka.
Byłam w łazience na siku.
Mam do niej 10 kroków i 2
stopnie schodów w górę i 2 stopnie w dół.
Po 3 krokach na stopniach w górę prawie
straciłam przytomność.
Jestem bardzo słaba kręci mi
się w głowie, nogi mi drżą tracę czucie w stopach, dostaję palpitacji serca.
Musiałam stanąć, żeby nie
upaść. Odstawić pudełko z wodą po myciu truskawek, żebym miała obie ręce wolne
na wypadek upadku.
Czemu o tym piszę, bo to
teraz są moje problemy życiowe.
Przy tym nieustający ból
odbytu, bo tabletka póki działa łagodzi go o połowę, ale nie likwiduje całkiem.
Minęło 6 godzin – jeszcze nie
biorę kolejnej tabletki, bo ból jest do wytrzymania.
Tym razem łagodzi ból
odwrócenie uwagi na pisanie.
To Wasza zasługa, że mniej
cierpię.
No może jeszcze maść
lidoposterin, którą po powrocie z łazienki nałożyłam na obolały odbyt
Niestety ją można 2, 3 razy
dziennie nakładać nie więcej.
Moje życie składa się teraz
z pilnowania godzin aplikacji leków.
Co mnie martwi tracę apetyt.
Dzisiaj poza lodami, które
też mi się przejadły, zjadłam 2 plasterki gotowanego karczku i ½ serka Almette
i 4 duże truskawki, kubeczek barszczyku czerwonego..
To w sumie nie wiele.
sobota, 6 maja 2023
Ostatni Mohikanin
Bajsza
Wszelkie
podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie
przypadkowe. Hi, hi 144412
Ściąganie pobieranie, udostępnianie zdjęć i treści -
jest zabronione – objęte prawem autorskim.
6 maja 2023
❤❤❤
Odchodzę w mrok.
Boję się iść do szpitala, bo
tam dadzą mi silne leki/zastrzyki/ przeciwbólowe i wmówią mi, że nic mnie nie
boli i trzeba zrobić mi chemię.
Ból i skutki uboczne zjawią
się w domu jak mnie wypiszą ze szpitala a zrobią to zaraz po chemii.
Wtedy nie będzie nikogo,
żeby mi ulżył w cierpieniu.
Tak jak teraz nie ma nikogo.
Dziś przywieźli mi paczkę z
akcesoriami stomijnymi.
Musiałam ją wnieść do
mieszkania zwaliłam slę z nią z 2 stopni na posadzkę– bardzo potłukłam sobie
kolano – a co by było gdybym złamała nogę?
Pewnie jeszcze leżałabym od rana na posadzce.
Kto zrobiłby mi jedzenie, zmienił
stomię, zajął się mną?
Kogo tak naprawdę ja
obchodzę?
Wszyscy tylko naciskają
żebym poszła do szpitala na dalsze leczenie.
Jakie będą jego skutki to
już nikogo nie obchodzi.
Dzisiaj moja kuzynka lekarka
powiedziała „już lepiej nie będzie”, ja to wiem bez lekarzy.
Chodzi o to w jak szybkim
czasie będzie gorzej.
Tak gorzej, że już na lody
nie będę miała ochoty a jedyną moją rozrywką będzie wymiana worka stomii.
Jeśli będę jeszcze wiedziała
jak to robić.
Masakra!!!
Po ostatnim pobycie w
szpitalu straciłam zupełnie zaufanie do służb medycznych.
Wielokrotnie i nie tylko w
stosunku do mojej osoby były zachowania o charakterze odgrywek, co było wobec
ludzi chorych i praktycznie bezbronnych wyjątkowo przykre żeby nie powiedzieć
podłe.
Lekarze raz dziennie
przechodzili przez salę a rzucone mimochodem do jakiejś pacjentki pytanie o
samopoczucie czy zdrowie miało charakter kurtuazyjny.
Nie czekali nawet na
odpowiedź. 40 lat temu jak miałam mieć operowaną śliniankę dr Piotrowski
chirurg z innego łódzkiego szpitala przychodził kilka razy dziennie dotykal tę ślininkę
żeby ją lepiej poznać.
Ktoś powie wtedy byłaś młoda
i śliczna a teraz jesteś stara i nieapetyczna.
To fakt, ale starym też
należy się szacunek i troska.
Należy się, ale pomyśl, czy
tak uważają Twoi najbliżsi?
Masz odpowiedź odbiera im
się nawet prawo do tego jak chcą umrzeć.
Stary jest już sfiksowany.
A nie?
Właśnie zjadłam na śniadanie
pyszne lody o smaku tiramisu.
Kto je takie śniadania chory
na raka?
Tylko totalny fiks!
Teraz mi się przypomniało
jak kupowałam moim rodzinnym staruszkom lody
Najbardziej się z nich
cieszył dziadziuś, czyli wujek F.
Ja nazywałam go w myślach „Ostatnim
Mohikaninem”
środa, 3 maja 2023
Leczę się lodami i kontaktem z Wami.
Bajsza
Wszelkie
podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie
przypadkowe. Hi, hi 144412
Ściąganie pobieranie, udostępnianie zdjęć i treści -
jest zabronione – objęte prawem autorskim.
3 maja 2023
❤❤❤
Odchodzę w mrok.
Leczę się lodami i kontaktem
z Wami.
Taka terapia ma swój głęboki podtekst psychologiczny.
Mimo, że ciepło przynosi ulgę w bólu, to/lody/, mocny chłód uświadamia realia źycia i jeśli w życiu z nim obcujemy MUSIMY go „polubić”
Na zasadzie „jak się nie ma, co się lubi, to
się lubi, co się ma”
Znowu się bardzo pocę.
Budzę się w mokrej
bieliźnie, która praktycznie nadaje się do prania.
Ma to jednak +, bo nim ciało
wystygnie ból jest mniejszy o połowę.
To ciekawe, bo, gdy jem lody
ból jest mniejszy o ok ¾.
Gdzieś wyczytałam, że rak
nie lubi lodów. Musi to być połowiczna opinia, bo przecież lubi słodkie.
Teraz wyczaiłam, że są w
Auchanie lody bez cukru.
Muszę je wypróbować.
Jestem jednak wybredna i nie
wszystkie lody mi smakują.
Wracając do odchodzenia w mrok.
Kobiety z mojego rodu umierały samotnie.
Co prawda babcią na kilka
miesięcy przed śmiercią zaopiekowała się jej siostra, z którą nie bardzo się
lubiły.
Był tam też babci brat
„dusza człowiek” – najbardziej życzliwy ze wszystkich ludzi, jakich kiedykolwiek
znałam.
Zastanawiam się skąd brała
się taka troska rodziny o chore osoby?
Teraz już to trochę inaczej
wygląda.
Nawet najbliżsi są i owszem
gotowi zapłacić opiekunce, by ta zajęła się chorym, ale kłopotu na głowę nie
chcą sobie brać, bo przecież mają „własne życie” – a nie czują tego, że w
chorobie najważniejszy jest codzienny kontakt – to wsparcie psychiczne, którego
zmagający się z bólem potrzebuje.
Świadomość, że jest ktoś serdeczny
obok na tę ostatnią chwilę jest szalenie ważna.
To, że czujesz współczucie
bliskiej osoby dodaje woli przetrwania.
Nawet to, że piszę do Was
łagodzi ból, bo mam świadomość, że skoro chce Ci się czytać te wynurzenia
zrodzone w niewyobrażalnym bólu – to znaczy, że jesteś tym człowiekiem, który
teraz jest ze mną blisko.
I w ten sposób udało mi się
bez tabletki przeciwbólowej przetrwać 3 godziny.
Dawniej człowieka oceniano
na podstawie tego, co o nim mówili ludzie.
Wiele działań ludzkich zależało od tego „co inni powiedzą”
Nawet heroizm z tego wynikał.
Sądzę, że był odpowiedzialny
też za kształtowanie empatii.
Dzisiaj ocenia się często za
to ile kto ma na koncie.
Empatia teraz nie jest na
topie, ludzi empatycznych uważa się za frajerów.
„Jeśli masz miękkie serce,
to musisz mieć twardy tyłek”.
Skąd my to znamy?
❤❤❤
Oczywiście ciągle bardzo
mnie boli/tyłek/, ale skupianie na tym uwagi tylko potęguje cierpienie.
Nawet nie chcę myśleć co
będzie jak braknie mi tabletek lub, gdy one przestaną działać.
❤❤❤
Może ten rak to z powodu mojego miękkiego serca?
wtorek, 2 maja 2023
Nie będzie ani chemioterapii, ani radioterapii
Bajsza
Wszelkie
podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie
przypadkowe. Hi, hi 144412
Ściąganie pobieranie, udostępnianie zdjęć i treści -
jest zabronione – objęte prawem autorskim.
2 maja 2023
❤❤❤
Odchodzę w mrok.
Nie będzie ani
chemioterapii, ani radioterapii
Taką decyzję podjęłam.
Przygotowałam pytania do chemioterapeuty i po uświadomieniu sobie, jakie mogą
być odpowiedzi doszłam do wniosku, ze większego bólu i cierpienia zarówno
fizycznego jak psychicznego nie jestem w stanie znieść.
Nie czarujmy się – jestem w tym cierpieniu całkowicie sama.
Gdy z bólu jęczę i szczękam
zębami nikt nie
chwyci mnie za rękę, by, choć pozornie mi ulżyć.
❤❤❤
Miejsce po operacji zagoiło
się pięknie i jak na razie nic mnie tam nie boli.
Jednak ten 2 i pół
centymetrowy guz takiego cierpienia mi przysparza, że gdyby nie tabletki przeciwbólowe/Poltram
37,5 m
g/, już bym zwariowała
Pytania do chemioterapeuty.
1.Czy przy podjęciu decyzji
o chemioterapii uwzględniono badanie PET/CT?
Jaka była motywacja takiej
właśnie terapii, jako pierwszej?
Co dzięki niej mamy osiągnąć?
2. Czy przy podjęciu decyzji o chemioterapii uwzględniono
aktualny stan mojego zdrowia?
Które badania pozwoliły ocenić,
w jakiej kondycji fizycznej jest mój organizm?
❤❤❤
3. Czy prowadzący mnie chemio
terapeuta wie, że od wypisania mnie z Oddziału Chirurgii Onkologicznej po
operacji stomii cały czas tym chorym odbytem i przetoką spływają ze mnie jak
sądzę w dużej ilości, /co 2 godziny muszę zmieniać podpaskę/płyny fizjologiczne
połączone z krwią?
Skoro to trwa nieustannie od
miesiąca czy mój organizm nie jest totalnie odwodniony i wyczerpany?
❤❤❤
4. Czy wiadomo jest chemio
terapeucie, że od 28 marca to jest od operacji stomii w domu/gdzie mieszkam
sama/ i też w przychodni przed badaniem PET/CT traciłam przytomność, – czego
świadkami było kilku pracowników przychodni PET, którzy pomagali mi ją
odzyskać.
Co jest powodem utraty przytomności
i czy leczenie chemioterapią nie pogłębi tego stanu?
W końcu, co po każdej sesji
psychoterapeutycznej się będzie ze mną działo?
Już dzisiaj żywię się często
tylko kanapkami, bo z powodu bólu nie jestem w stanie zrobić sobie innego
jedzenia.
❤❤❤
5. Jaki jest cel
chemioterapii w moim konkretnym przypadku uwzględniając aktualny stan mojego
zdrowia i bardzo trudnych warunków mieszkaniowych?
Czy poprawi ona komfort
mojego życia? Jestem osobą samotną i muszę sama się obsługiwać, co już teraz
nie jest łatwe.
❤❤❤
6. Jaka to ma być
chemioterapia i jaką poprawę przyniesie a jakich skutków ubocznych możemy się
po niej spodziewać i czy będę w stanie z nimi funkcjonować?
❤❤❤
7. Czy jest celowe dodawanie
mi jeszcze cierpienia – tym bardziej, że od wyjścia ze szpitala a właściwie
jeszcze przed operacją cały czas jestem na tabletkach przeciwbólowych/Poltram
37,5 mg/, bez, których nie jestem w stanie normalnie żyć?
Nawet na leżąco odbyt boli
mnie bardzo i bez leków przeciw bólowych nie wytrzymałabym tej męczarni..
❤❤❤
8. Dlaczego do tej pory
żaden z lekarzy a tym bardziej chemio terapeutów nie skonsultował się ze mną w
sprawie podjęcia chemioterapii/a już 2 razy wyznaczano terminy i zmieniano je/tym
bardziej, że po konsultacji z radioterapeutą inne były jego ustalenia?
Czy to jak się czuję dzisiaj
w domu nie ma dla lekarzy żadnego znaczenia?
Czy gigantyczne cierpienie
jest wpisane w tę chorobę i sama muszę się z nim zmagać?
Powiem tak chemioterapia
mnie zabije powodując jeszcze większe cierpienie.
W szpitalu ją zamulą
zastrzykami – a co będzie w domu?
Nawet nie potrafię o tym myśleć.
Archiwum bloga
-
►
2021
(41)
- ► października (1)
-
►
2020
(65)
- ► października (3)
-
►
2019
(106)
- ► października (9)
-
►
2018
(80)
- ► października (6)
-
►
2017
(134)
- ► października (8)
-
►
2016
(52)
- ► października (1)
-
►
2015
(74)
- ► października (12)
-
►
2014
(75)
- ► października (7)
-
►
2013
(156)
- ► października (2)





