wtorek, 12 września 2017

EFT???

Bajsza
Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe. Hi, hi
12 września 2017
~~~~~~~~~~~~~
Wyraźnie czuć zbliżającą się zimę.
Tymek też pisał, że u niego zimno i ma zamiar palić w piecu.
Ja na razie oszczędzam, więc tylko cieplej się ubieram i pociągam nosem.

Tylko patrzeć jak wskoczę w moje polarowe piżamki. 
Przeziębiłam się znowu – jestem taka lekko przetrącona, mam katar i głupie niezbyt miłe sny.
~~~~~~~~~~~~~
Zwykle sny mam piękne i bardzo pogodne.
Ostatnio coś jakby wisiało w powietrzu, śnią mi się jakieś niemiłe głupoty.
Mówi się, że sny płyną z naszej psychiki, myśli, które nas nurtują są u ich podłoża.
Sądzę jeszcze, że są związane z intuicją, która nas ostrzega, gdy wyczuwa niebezpieczeństwo, z którego my często nie zdajemy sobie sprawy.
Gdy czuję się szczęśliwa, mam cudowne wręcz bajkowe sny. 
Czuję się w nich jak królewna wróżek.
O wiele lepiej niż w realu, one powodują, że budzę się radosna i szczęśliwsza - jest to samo napędzające się, koło, które daje mi power do dalszego wręcz młodzieńczego życia.
Smutne i niemiłe sny przygnębiają, powodują, że nie chce się nie tylko wstawać, ale tłumią radość z codziennych drobiazgów. Odbierają chęć życia.
Śnię każdej nocy i prawie każdej nocy pamiętam swoje sny.
Ech…, samotność - wczoraj na obiadek,
Polędwiczki w sosie serowo jarzębinowym, ziemniaczki z koperkiem, fasolka szparagowa, kalafior, mango, 2 marnowane czuszki dla podkręcenia smaku. 

Kto by mi taki pyszny obiad ugotował?
~~~~~~~~~~~~~
Życie to połączenie magii i smaków.
Wszystko ma jakiś cel, nawet ten kamień nawet Ty.
Wszystko jest po coś, truskawki zaś są po to, by mnie czarować. 
Myślę o nich zawsze jak mi smutno.
~~~~~~~~~~~~~
Kolejny obiadek;
kotlety mielone wieprzowe z kurkami, pieczarką brązową i papryką czerwoną + zioła + odrobina wędzonej papryki, 3 ząbki czosnku + 1 cebula.
Sos spod kotletów z odrobiną sera i koperku, tarta marchewka, fasolka żółta i zielona + ziemniaczki tłuczone z koperkiem
Rozmawiałam bardzo długo z Tymonem polecał mi na smutki EFT, muszę poczytać, choć nie mam przekonania do takich metod.
Każdy ma jakieś swoje problemy, ja też takie jest życie. 
Więc może deser bez cukru, lub nietypowa kolacja.
Znowu nie mogę się obudzić. Obłęd.

niedziela, 10 września 2017

Żabi koncert...

Bajsza
Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe. Hi, hi
10 września 2017
~~~~~~~~~~~~~
Pojechałam – było naprawdę super.
Jerzy ma kapitalne poczucie humoru.
Tak się uśmiałam, że boli mnie jeszcze teraz brzuch.
Jest moim rówieśnikiem, jednak w Pabianicach mieszka od 6 lat to jest od czasu jak zmarła jego żona.
Nie mieli dzieci, więc nic nie trzymało go w Łodzi, do pracy dojeżdżał – pracował, jako pracownik naukowy w laboratorium WAM-u. 
Od kwietnia jest na emeryturze.
Tyle się dowiedziałam w antraktach między zabawnymi opowieściami.
Też ma początki cukrzycy, więc ciasto jest bez cukru.
Dostałam ćwiartkę do domu wraz z przepisem.
Ma na działce super 2 pokoiki i sporą kuchnię + ogromny taras i oczko wodne ze złotymi rybkami oraz jakimiś niesamowitymi żabami, które musi o określonej godzinie karmić muchami, żeby nie pogryzły mu rybek.
Okropnie to wszystko jest zabawne.
Ma 192 i waży 95 kg, mówi jak panienka, że się odchudza, bo rośnie mu lekki brzuszek.
Powiedział, że wpadłam mu w oko już wcześniej i cały ten upadek był wygłupem, bo nie wiedział jak mnie zaczepić. Ćwiczył ponoć te upadki na trawie u siebie na działce.
Dlatego jest trochę poobijany.
Na trawie to nie to, co na chodniku.
Śmiał się przy tym i nie wiem czy się wygłupiał czy mówił prawdę.
Twierdził, że wcześniej był zrobić sobie badania na osteoporozę, bo chciał mieć pewność, że się nie połamie. Bardzo chciał, żebym została jeszcze, miał zamiar poczęstować mnie obiadem, ale się wymigałam mówiąc, że jestem umówiona z koleżanką na Senioriadę.
Zostałam zaproszona, zatem na niedzielny obiad i powiedział, że jak mu odmówię znowu będzie musiał się pod coś rzucić na rowerze, żebym go ratowała.
Ciasto, bez jajek, masła i cukru/to przepis, który dostałam w prezencie
Składniki
ilość sztuk: 1 ciasto 23x33 cm
375 g mąki pszennej,
3 łyżeczki stewii/zamiast cukru/,
6 łyżek gorzkiego kakao,
2 łyżeczki sody oczyszczonej,
2 łyżeczki proszku do pieczenia,
160 ml oleju roślinnego,
500 ml wody,
2 łyżki octu,
2 łyżeczki aromatu waniliowego,
1 pomarańcza ze skórką cieniutko ściętą/zblendowane/ na lukier+1 łyżeczka stewii/zamiast cukru/,
Kilka rozdrobionych pistacji + suszone w paski skórki pomarańczy
Sposób przygotowania
Przygotowanie: 15min. › Pieczenie: do 45min. › Gotowe w: 60min.
Wszystkie suche składniki wymieszać w dużej misce.
Wszystkie mokre składniki połączyć w innej misce.
Mokre składniki wlać do suchych, a następnie zmiksować na gładką masę.
Wlać ciasto do wysmarowanej tłuszczem blaszki o wymiarach 23x33 cm.
Piec w piekarniku nagrzanym do temperatury 175°C przez 30-45 minut to zależy od piekarnika może być nawet dłużej.
Pozostawić w blaszce do ostygnięcia.
Lukier wg. uznania najlepiej ze świeżego owocu, zrobić, bez cukru.
Ciasto jest naprawdę dobre.
Sprawdziłam cukier po 2 kawałkach tego ciasta 151 – przyzwoity.
Ciasto jest dobre, ale jak dla mnie za ciężkie.
Ja uwielbiam puszyste ciasta. Mam taki swój ulubiony przepis na biszkopt, muszę go zmodyfikować na bez cukru i z minimalną ilość mąki pszennej.
Kiedyś jak jeszcze nie chorowałam, robiłam z niego tort orzechowy zawsze na imieniny.
Mój szwagier jak przychodził do mnie na imieniny, większość tortu zjadał sam i kiedyś mi powiedział, że tak pysznego tortu nie jadł nigdy i nigdzie.
Musiałam piec 2 duże, bo jeden znikał błyskawicznie.
Kiedyś jeszcze spróbuję go zrobić.
Oczywiście zmodyfikowany.
Obiadek praktycznie miałam od wczoraj. 
Ugotowałam tylko 3 maleńkie ziemniaczki i 1 brukselkę.
Na Senioriadę nie poszłam – za dużo wrażeń jak na jeden dzień.
Zastanawiam się czy iść na ten obiad, powiedziałam, że zadzwonię do 11 – nie wiem jak będę się czuła.
Obawiam się, że to za duże tempo jak na nową znajomość. 
Muszę sobie wszystko przemyśleć.   
Pogoda dzisiaj kiepska nie na rower, to chyba dobrze.

sobota, 9 września 2017

Przygoda,,,.

Bajsza
Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe. Hi, hi
9 września 2017
~~~~~~~~~~~~~
Ziemniaki pieczone w piekarniku - jak z ogniska
SKŁADNIKI:
szczypta soli,
 łyżeczka słodkiej papryki lub słodkiej papryki wędzonej 
(i to rozwiązanie całej zagadki - wędzona papryka podrabia ten boski zapach ogniska),
¼  łyżeczki pieprzu,
Ziemniaka oczywiście obieramy i myjemy,
gotujemy odsączamy z wody, ale nie osuszamy całkiem - musi pozostać wilgotny.
Bierzemy czystą foliową torebkę i wsypujemy do niej przyprawy.
Mieszamy. 
Do przypraw w torebce wkładamy przepołowionego wzdłuż ziemniaka i posypujemy przyprawami. 
Niezbyt grubo, ale też w miarę dokładnie. 
Do lekko wydrążonych połówek ziemniaka wkładam ¼ łyżeczki masła i pół kotleta mielonego z kaczki, owijam cieniutkim plastrem boczku, posypuję odrobiną parmezanu i zapiekam.
Do tego mango, bez niczego.
 ~~~~~~~~~~~~~
To było śniadanie.
Pojechałam później na rower, tak stęskniłam się za rowerem – dziś od dłuższego czasu, był cudny dzień.
 Postanowiłam kupić trochę owoców i przejechać się zwyczajnie bez celu.
Jechałam w kierunku lasu miejskiego. 
Wjeżdżałam na obrzeża miasta. 
Zakupów nie miałam dużo, bo pierwszą partię zawiozłam do domu. Przede mną jechał jakiś człowiek, dziwnie się zachowywał, tak, go rzucało raz w prawo raz w lewo, wyglądał jakby miał dostać ataku epilepsji. 
W końcu przewrócił się. 
Podjechałam do niego, myślałam, że stracił przytomność, ale on tylko, był taki wystraszony jak by był w szoku. 
Co się stało? 
Okazało się, że guma z bagażnika przytrzymująca bagaż odpięła się i wkręciła się w łańcuch unieruchamiając mu prawą stopę. 
Wiózł jakieś narzędzia na działkę, wszystko rozsypało się na chodniku. 
Z 10 min mi zajęło nim pomogłam mu się wyplątać z tej niewoli.. Trochę się potłukł, ale w końcu zaczął się śmiać. 
"Niezdara ze mnie hi, hi uratowała mi pani życie". 
Miał skaleczony łokieć i zniszczoną na łokciu koszulę. 
Da pan radę dalej jechać spytałam - "jasne". 
"Niech pani w ramach rewanżu przyjedzie do mnie na działkę" - tu wyjaśnił gdzie "na kawę i ciasto – może jutro". 
Ok. zobaczę, jaka będzie pogoda. 
Coś jeszcze pomóc? "Nie" - dziękował dopiero teraz zauważyłam, że jest wielkim przystojnym mężczyzną z gęstą siwą czupryną i niesamowitymi błękitnymi oczami. 
Wracałam do domu i zastanawiałam się jak to możliwe, że go wcześniej nigdy nie spotkałam.
Mam dziwnie ochotę go odwiedzić na działkach, bo niby, czemu nie? Dawno już na działkach nie byłam, może odwiedzę przy okazji „Aniołów”. Zrobiłam sobie szalony obiad, odrobina kalafiora kilka fasolek, kurki w pysznym sosie kurkowym i stek z polędwicy wieprzowej.
 Po obiadku padłam jak kawka, spałam do wpół do piątej.
Muszę iść pozmywać naczynia.
Jestem jakaś taka rozmarzona. 
Dzwonił mój znajomy, opowiedziałam mu a on śmiał się do rozpuku. 
Idź na te działki, zawsze to jakieś urozmaicenie. 
No jasne. 
Tym bardziej, że Jerzy, bo tak ma na imię podoba mi się.
Pozmywałam, mam ochotę na deser, ale dzisiaj sobie daruję. 
Pora kolacji coś lekkiego 1 śledzik Lisnera. Przypomniał mi się taki obraz reklamowy.
 U mnie to wygląda gorzej - wiem, ale brakuje mi inspiracji tak się rozmarzyłam.
 Dzisiejsze śniadanie.

czwartek, 7 września 2017

K O S Z M A R

Bajsza
Wszelkie podobieństwa do osób, zdarzeń, miejsc, które mogą zaistnieć są zupełnie przypadkowe. Hi, hi
7 września 2017
~~~~~~~~~~~~~
Miałam straszny sen. Śniło mi się najpierw, że miałam takiego maleńkiego białego pieska/a’la maltańczyka/ do przytulania 
a moi znajomi mieli jamnika szorstkowłosego oba pieski bardzo się lubiły i jak to młode wariowały z sobą obłędnie. 
Rozmawialiśmy o czymś, gdy zorientowałam się, że pieski zniknęły. 
Wybiegły na dość ruchliwą ulicę, mój był blisko, a że nic nie jechało zawołałam go. 
Choć czułam, że powinnam pójść po niego i wziąć go na ręce. 
Ni stąd ni zowąd wyjechał samochód i uderzył w moją białą kuleczkę, ona poleciała wysoko jak kłębek wełny i uderzyła z całym impetem w słup betonowy. 
Moja babcia powiedziałaby „ stracisz przyjaciela” – to ostrzeżenie.
Kuleczka odbiła się od słupa i jak taka biało błękitna fosforyzująca ważka uleciała na pobliskie drzewa. 
Byłam zrozpaczona, ale i przerażona. 
Zauważyłam, że w miejscu, gdzie zniknął mój przyjaciel biała kuleczka pojawił się ogromny ptak. 
Był daleko, więc nie poznawałam gatunku. 
Wróciłam do domu, znajomi poszli szukać swojego psa a ja zostałam sama w rozpaczy. 
Za oszklonymi drzwiami widziałam jak to czarne ptaszysko leci w moją stronę. Gdy wylądował przed drzwiami był większy ode mnie i miał małą głowę z ogromnym dziobem. 
To sęp pomyślałam. 
Zaczął za szyby mówić do mnie „straciłaś przyjaciela teraz ja będę twoim przyjacielem”
Obudziłam się usiadłam na łóżku i nie mogłam długo dojść do siebie. Dawno nie miałam takiego strasznego snu.
Ostrzeżenie – tak myślę.
Zrobiłam sobie lekkie śniadanie
 i włączyłam, Play Now BBC lifestyle teraz leci Graham Norton Show może ochłonę po tym koszmarnym poranku.
Coś jeszcze dopiszę jak mi przejdzie. 
~~~~~~~~~~~~~
Dzięki mrożonym owocom i sorbetom owocowym, mogę teraz robić sobie pyszne desery, bez cukru i glutenu.

Na takie dni jak ten, gdy budzisz się z koszmarnego snu, obok nie masz nikogo, kto by Cię przytulił, za oknem leje a w domu bajzel po ostatniej awarii, którego nie chce się sprzątać – są jedyną radością, jaką możesz sobie zaserwować.
Jak się lekko rozmrozi zjem, może za godzinkę.
To substytut na ciężkie chwile, ale jest to sposób, żeby nie popaść w depresję.
Zbliża się zima i mam świadomość, że będę marzła w swoim mieszkaniu, nie będę się z nikim spotykać i przez 7 miesięcy będę żyła jak niedźwiadek, któremu nie chce się nawet pomyśleć o jedzeniu.
W kuchni, łazience, i innych pokojach temperatura nie będzie przekraczała 4, czy 5 stopni. Nawet do prostych fizjologicznych czynności trzeba praktycznie bohaterstwa. 
Ma to chyba jednak "+" ciało w takiej temperaturze się regeneruje.
~~~~~~~~~~~~~
Co roku jesienią czuję się nieszczęśliwa, gdy miałam samochód jechałam bez względu na pogodę porobić zdjęcia, bo jesień to magiczna pora roku. 
Teraz jestem uziemiona w domu i nie zanosi się na poprawę. Praktycznie przestałam fotografować. 
~~~~~~~~~~~~~
Miałam jechać do Warszawy porobić znajomemu zdjęcia, ale właśnie mam „ale”. 
On chyba oprócz zdjęć oczekuje czegoś więcej a ja nie bardzo na to „więcej” mam ochotę.
Jest LWEM typowym, nie ma świadomości swoich ograniczeń fizycznych i psychicznych. 
Uważa, że królowi lwowi wszystko się należy a jak jest inaczej wykurza się i może być niemiły. 
Gdybym miała zrobić tylko zdjęcia z prawem do oceny ich, jakości wszystko byłoby ok.
Gdyby mi za to płacił i wymagał też było by ok.
Jednak on liczy na inny układ a ja nie mam ochoty w to wchodzić.
Kiedyś byliśmy dobrymi przyjaciółmi, ale ten czas minął.
On ciągle uważa, że mam wobec niego jakieś zobowiązania a ja tego kompletnie nie czuję.
Nie czuję, że mu cokolwiek zawdzięczam.
W pewnym sensie na rękę była mi ta awaria, nie muszę tłumaczyć, czemu odkładam wyjazd.
Oczywiście znam go, będzie próbował mnie przekonać, ale nie wiem czy uda mu się.
Raczej nie.
Pora pomyśleć o obiedzie, no właśnie tam musiałabym jeszcze oprócz zdjęć gotować, 3 posiłki dla 140 kg mężczyzny – dobija mnie jednak kabaret.
Dobrze, że nie ma komputera i nie czyta, co tu piszę, bo wściekłby się.
Choć kto wie może jego córka, czasami błądząc w Internecie może trafić na mój blog i mu wtedy uświadomi mój punkt widzenia, ale mi to dynda.
Dziś na obiad;
Kaczy kotlet posypię go chyba parmezanem, przed włożeniem do piekarnika, żeby zbyt nie wysechł, czarny, zielony i biały makaron, które uwielbiam z sosem żurawinowo serowym/po troszku, bo mi nie wolno/ i może, pomidorki koktajlowe + ogórek nadziany własnym serkiem fromage’
Może podam jak go robię;
Składniki: domowy serek fromage
200 g twarogu półtłustego,
50 g masła,
szczypta soli,
kilka listków rozmarynu, 2 ząbki czosnku,
1/3 łyżeczki pieprzu/cytrynowego/,
mały pęczek koperku lub cieńki szczypiorek.
Masło wyjąć dużo wcześniej z lodówki, aby porządnie zmiękło.
Twaróg przełożyć do blendera, dodać masło, pieprz oraz sól, rozmaryn, czosnek i zmiksować na pastę z prędkością „turbo"
 Oprócz koperku można dodać grubo zmielony pieprz, paprykę w proszku, paprykę świeżą, chrzan, czosnek i co tylko lubicie np. rzodkiewkę.
Skusicie się na taki serek?
Ja zawijam go w plastry ogórka i podaję do obiadu lub na kolację.
Obiadek powinien być pyszny.




Archiwum bloga